czwartek, 14 października 2010

Koniki..

Pewnego dnia dla odmiany pojechało się odwiedzić najbliższą stadninę Hucułów. Najpierw zajrzałem na wcześniejsze wzgórze,
Na horyzoncie pas wzgórz, i tam gdzieś jest moja chatka :)
i odkryłem zarośla dzikiej róży. No to była okazja zebrać torebkę, i pokłuć się :)
 A potem koniki jak malowane :)

Saba też zadowolona ze spotkania 'dużych psów' ;)



Mysza? :)










                                               Dziwne tylko, że nie mają swojej strony internetowej. A tak wygląda okolica
 tylko wsiadać i jechać w teren..
Po lewej chyba jakiś hotelik budują






















Takim sprzętem to można 'powalczyć'..tylko strasznie niszczy nieutwardzone drogi

i spęd koników na padok
 nie mają jeszcze zimowej sierści, czyli Zima daleko :)

srokaty (pinto) najładniejszy :)

Było już późne popołudnie, to nikt nie jeździł. Za to spotkałem pracownika, i okazało się, że to On nadał moją chatkę poprzedniej właścicielce, i namówił na zakup. A tak wtedy wyglądała, czyli 9 lat temu, zaniedbana, w opłakanym stanie

 Po krótkiej rozmowie, bo szef akurat przyjechał terenówką, dowiedziałem się, że planują rajdy konne robić, i moja chatka pasowałaby bardzo na 'stację przystankową', albo i docelową. Akurat około 20km górami, jeden dzień jazdy konikami. No i położona też w lesie. Żeby było więcej wykończone w środku, pokoje gościnne, to już by można działać :)
W ogóle zdobyłem też e-maila do poprzedniej właścicielki, ale coś nic nie odpisuje. Nie to co do Shayneen, wszyscy piszą, znani i nie znani ;)

A taki widok na stadninę z daleka w drodze powrotnej -

 i Saba zdobywca :)
 a to zbiory:


żurawina









grzybki suszone








pestki śliwek
















i dzika róża








A to już zrobiony syropek z dzikiej róży, piękny brązowy kolorek..i przecier pomidorowy
Można by zrobić i kechup, ale to więcej składników trzeba, i więcej roboty ;)

Od trzech dni lata mi w pokoju motyl :)..
U sąsiada niżej, Orzech włoski już całkiem bez liści, a u mnie na wzgórzu dopiero połowa liści opadła. Mroźne powietrze schodzi w dół, zawsze w dolinie chłodniej.
Dziś za to widziałem małą żmiję, pierwsza od paru lat. Tzn. Saba wyniuchała, zaczęła ją obwąchiwać, musiałem odgonić, bo żmija była w strachu :)

10 komentarzy:

kalimonia pisze...

MIŁO TU U cIEBIE, ŚLICZNIE, NASTROJOWO... Byłam raz jeden jedyny w Bieszczadach i muszę tam wrócić.. Może w najbliższe lato?.. dziękuję za pomysł na malunek na desce..to jakby ikonka..

folkmyself pisze...

Piekne te koniska i stajenka fajna!

Shayneen pisze...

Piękne koniki!!! Z tym "przystankiem" u Ciebie, to świetny pomysł! Póki co, możesz im zaoferować namioty, albo... rozbić jakieś tipi :)
A na to, że do mnie piszą "znani i nieznani", to ja, niestety, wpływu nie mam:) Poczekaj, poczekaj... jeszcze z pół roku popiszesz tego bloga i gwarantuję Ci, że codziennie znajdziesz w poczcie jakiegoś maila od "znanych" lub mniej znanych ;D Wspomnisz jeszcze moje słowa :)... A dzisiaj do mnie np. napisała pani z zapytaniem, czy jestem anarchistką :))), bo tak wywnioskowała z mojego bloga :D

Justi pisze...

Przepiękne widoki. Zaczynam "tu" odpoczywać w kiepskich chwilach:)
A koniki niczego sobie. Jak zrobią faktycznie jakieś rajdy z przystankiem u Ciebie to może urlop zaplanuję :)

Grey Wolf pisze...

Nom Bieszczady są jedyne na Świecie ;)..szkoda tylko, że większa część jest na Ukrainie, ale tam też można się wybrać kiedyś :)
Może kiedyś i u mnie będzie z parka Hucułków, nie mają dużych wymagań, i odporne na surowe warunki. Podobne są i Kuce Ałtajskie, ale daleko. Fajne też Haflingery, a Tinkery pięknie z bryczką by się prezentowały :)
Z namiotami, czy Tipi też roboty..a i całe zaplecze trzeba mieć żywnościowo-socjalne :)
Dobrze chociaż, że egzorcyzmów Ci nie zaproponowała ;)
Urlop zawsze można planować, nawet z własnym koniem :)

Duś pisze...

piękna okolica, piękne zadbane konie, śliczna chata :)

Green Canoe pisze...

Hej...a na Kaszubach już mróz...szron...liści brak:) Piknie u Ciebie wilku:)

Grey Wolf pisze...

nom bo Ty na północy, a ja na południu ;)

xena28 pisze...

Szary Wilku, dzięki za odwiedziny u mnie. Piękne życie wybraleś, chociaż czasem pewnie masz po górkę, ale tej wolności Ci zazdrozczę. Winnetou,Old Surehanda i Old Shatterhanda przeczytalam po kilka razy w wieku 10 lat i zakochalam się w tych książkach na amen, a Winnetou bardzo dlugo byl moim jedynym idolem.Howgh.

Grey Wolf pisze...

o to ja też się zaczytywałem Karolem Mayem..raz nawet byłem w jego Muzeum w byłym NRD..a filmy Winnetou się pochłaniało :), i Apanaczi też ;)..
Twoje Ranczo też ładniutkie, i nawet wzgórza są westernowe :D