poniedziałek, 4 października 2010

Grzybobranie..

Trzeba było się wybrać trochę w teren, rozruszać kości ;)..Poszedłem w znane miejsca na wzgórzu nad chatką, pierwsza rzecz która mnie zaskoczyła to nowa droga nadleśnictwa

















równiutka, utwardzona, z nawiezionym kamieniem, rowami odwadniającymi. Nawet nie wiem kiedy ją zrobili. Kiedyś była tam zwykła glina, z dołami na pół koła traktora, i ze stojącą wodą. Przynajmniej teraz do góry z wioski traktorem nie przejadą, bo rowu nie przeskoczą :). Dzięki temu mam mniejszy ruch przy chatce.
Chociaż ta korzyść, mniej tą odnogę drogi będą rozjeżdżać. Może kiedyś połączą z moją drogą do lasu, i będę mógł samochodem przejechać !, początek już jest, z 5m  :]


Pierwszy napotkany Rydz..  












   i Kania..  

Wykrot dużego buka z młodą jodełką..  

Uroczysko..

 Zbocze po działalności leśników..    


Podgrzybek siniak.. 
 Już myślałem, że znalazłem wielką truflę wartą mercedesa, a to tylko była jakaś narośl na korzeniu :/



Zaczarowany potok..  




i grzęzawisko..  

Śnieżynka ;)..
 Maczugi..

Wenusjanki..   
Marsjanki..   
i Księżycowe :)..  
Rydzowy bór..  
i rodzinka rydzów..  
jakieś dziwne, nieznane owoce, nie zbierałem :).. 

i najładniejsze grzybki  :]..
Z tego 3 godzinnego rekonesansu miałem 3 kg rydzów i 2 kg podgrzybków, i to wszystko w promieniu 1 km od chatki.


Następnego dnia znalazłem jeszcze 15 maślaków w ogródku :)
Zwierzaczków żadnych nie widziałem na spacerku :/..tzn. kiedy indziej jak wracałem wieczorem od samochodu ścieżką, było nagle łubudu, i 5m za mną sarna wyskoczyła i pobiegła dalej w lasek, a Saba kawałek za nią :)
A potem i jeleń zaryczał 2 razy, za pobliskim potokiem. Później widziałem ślady. Mało, bo w Bieszczadach długo ryczą, i co noc.
No i z tydzień temu leciały dwa pierwsze jesienne klucze Żurawi na południe. Za to przedwczoraj się zdziwiłem, bo leciał klucz, ale na północ z powrotem. Coś im się pomyliło ?, czy wiosna idzie :D

Pewnego wieczora miałem zdarzenie..siedzę przy kompie, a tu nagle coś w okno uderza, myślałem, że kot się dobija, patrzę a to młoda sowa wali skrzydłami w szybę, pewnie światło ją zwabiło. Wyszedłem na dwór sprawdzić czy nie siedzi gdzieś na trawie, ale już odleciała. Za to Saba  leżała akurat pod oknem, pod ławką. Mogłaby i capnąć.
A Saba w ogóle linieje teraz na potęgę. Tak to zawsze liniała w Lutym i Lipcu. Teraz się opóźniła na Wrzesień/Październik..to chyba na ciepłą pogodę :)

6 komentarzy:

folkmyself pisze...

A psiak jaki szczęśliwy!

Asia i Wojtek pisze...

Tych rydzów to normalnie zazdroszczę! W życiu na żywo nie widziałam, no i nie próbowałam. Ale nic to - za niecały tydzień będę w Bieszczadach to może mi się uda...
Pozdrawiamy serdecznie!

Los alpaqueros pisze...

Na Twoim zdjęciu jest zbocze po działalności ZUL(zakład usłóg leśnych)To jest cena mechanizacji pozysku ,ale widać ją nie tylko w lesie.Pocieszające że las szybko daje sobie radę z takimi szkodami.Rydze super.

Grey Wolf pisze...

1. Saba cały czas na dworku biega :)..
2. Najlepsze rydze smażone :), no teraz pięknie w Bieszczadach, kolorowo!, a na rydze trzeba znać miejsca ;)
3. No tak, są tu Ajenci Leśni, którzy zatrudniają własnych ludzi. I blokują wszelkie inicjatywy ochrony przyrody, widzą w lesie tylko deski, albo opał. Nawet powstanie Turnickiego Parku Narodowego jest skutecznie blokowane od wielu lat.
Tu jest Park Krajobrazowy, to trochę oszczędzają drzew, część zostawiają, i samosiejki się odradzają. Tak to podejrzewam wycinaliby wszystko w pień.

Los alpaqueros pisze...

Mamy nadzieję ze wiesz o tym, że drewno na remont Twojego domu nie bierze się od stolarza ,a z lasu,tak jak mleko nie jest z kartonika,a od krowy.Więc zanim powiesz coś złego o leśnikach to chwilę pomyśl.Lasy Państwowe to firma która gospodaruje w Polsce około 100 lat,jakby robiły tak jak mówisz, to dziś żyli byśmy na pustyni a chyba tak nie jest?

Grey Wolf pisze...

Pustyni jeszcze nie ma, ale daleko takim lasom do prawdziwej Puszczy, pełnej zwierzyny. Liczy się teraz wzrost gospodarczy, czyli budowa domów, autostrad, a nie budują tego w powietrzu, tylko zabierają coraz nowe przestrzenie. A drzewa wycinają gdzie się da, i jak się da. Zawsze jest jedno usprawiedliwienie, słowo wytrych, że to i tak samosiejki.
Wystarczy zobaczyć co się dzieje na Syberii, Kanadzie, Indonezji, nie wspominając o Amazonii.
Jeden duży dąb wytwarza tyle tlenu co 1000 młodych posadzonych.
Polecam http://adamwajrak.blox.pl/html

A teraz będzie wielka czerwona, marsjańska pustynia, na Węgrzech :/