piątek, 22 października 2010

Autko..

Kolejne pogodne dni, jeszcze przed ostatnimi mgłami, mżawką, trzeba było wreszcie poświęcić na 'remont' samochodu, żeby się nie rozpadł w czasie drogi :). Dużego przebiegu nie ma, 145 tys. km, ale rdza robi swoje. Najgorzej progi, nadkola i doły drzwi. Były już 2 lata temu łatane szpachlówką do metalu, ale to jednak za mało, zaczęła odłamywać się, bo nie chciała się kolejnej rdzy trzymać. A pamiętam wtedy była nawet dziura od spodu bagażnika, i mysz zaczęła sobie włazić. Zrobiła sobie gniazdo w środku, z ręcznika, i gryzła nawet przewody przy silniku, od świec, a gumy od klem akumulatora. Dopiero pułapka na myszy pomogła.
Teraz trzeba było mocniej to zrobić.
Czyli najpierw pianką montażową wzmocnić, wypełnić ubytki
Wypływała do dołu sporo, a na obie strony poszły 2 puszki. Po obcięciu wystających kawałków, nałożyłem na piankę szpachlę samochodową

na to wszystko z kolei żywicę epoksydową i taśmy włókna szklanego, tak jak jachty, łódki robią. Myślałem, że dam od razu na całej długości, ale odklejało się od razu. Musiałem ciąć na małe kawałki, które i tak ciężko było przykleić. Co innego jakby się od góry kładło, a od spodu to makabra. Jako tako się udało
po obcięciu odstających włókien i ponownym zaszpachlowaniu odstających kawałków, szpar między włóknami, wyrównaniu trochę papierem ściernym, pozostało już tylko nałożenie smoły, tzn. Bitgum'em, dawniej jak Bitex
i autko jak nowe ;)..może nie odpadnie wszystko w czasie jazdy..
  Tylko Saba miała wszystko 'gdzieś' ;), i wylegiwała się do góry brzuchem w pobliskiej trawie 
 








No i kupiłem też obejmę baku paliwa, tzn. była na zamówienie tylko. W jednym sklepie 'krzyknął' 40 zł, a w drugim 18, mała różnica :). I w warsztacie mi założyli.
Popsikałem też silikonem w sprayu przewody elektryczne, bo zawsze na jesieni nie chciał zapalać. Mgła, wilgoć osiadała i iskra uciekała. Nieraz i pół godziny trzeba było 'kręcić, aż się nawet akumulator rozładowywał. Tym razem zapala bez problemu :)
Z innego tematu trochę ..znalazłem w miednicy padniętą Traszkę górską :/, tylko dziwne, że w kuchni aż, ciekawe jak tam się dostała.
A teraz na jesieni jest okres godowy Salamandry, ale chodzą głównie nocą, tak, że żadnej nie widziałem.

Byłem dziś na Poczcie opłacić KRUS i przy okazji sprezentowałem bombonierkę za tamte odłożone pieniądze. Dali mi też nazwisko tej pani z Nadleśnictwa co je znalazła, to podjechałem i też wręczyłem z podziękowaniem :)..przy okazji poszedłem do pokoju spytać się o tą drogę w lesie nade mną, czy planują ją łączyć z tą gminną od wsi. Ale perspektyw na razie szybkich nie ma na to. Poradził mi, żeby zostać radnym :D, to gmina by szybko zrobiła. Bo ostatnio był gdzieś w lesie, a tam patrzy nowy asfalt położony, okazało się , że na końcu tej drogi dom jakiegoś radnego stał akurat.
Mogli by też postawić gdzieś na wzgórzu maszt telefonii komórkowej, to by też elegancką drogę zrobili.
Potem wieczorem się zdrzemnąłem trochę, to mi się przyśnił Jeep Nadleśnictwa jadący do mnie :D.
A Księżyc miał wielką świetlistą obwódkę o północy, 'oczko' wielkości Jowisza.

Na koniec element countrowo nostalgiczny :)
Pamelo Żegnaj - Tercet Egzotyczny

3 komentarze:

folkmyself pisze...

Mistrzu! Z pianką bym nigdy nie spadła na to! Muszę swój połatać!

polowa pisze...

Latania trochę miałeś. Najważniejsze ze autko się sprawdza i jeździ.
Zapraszam do mnie po odebranie wyróżnienia i do udziału w zabawie. Pozdrowionka

Grey Wolf pisze...

Nom mi też kiedyś ktoś przypadkiem podpowiedział. Pianka dużo daje, trzyma jak beton :), a elastyczna, i blacha nie lata.