środa, 5 maja 2010

Mrówka mi wlazła za koszulę i mnie gryzła, najpierw nie wiedziałem co to :)..Jesienią zawinąłem trochę jabłek w gazety i położyłem na poddaszu. Teraz okazało się, że pusto, same gazety zostały, myszy wyjadły pewnie. Wniosek - trzeba wkładać do zamkniętego pojemnika ;).. W piwnicy było trochę ziemniaków w skrzynce, wszystkie zgniły, może dlatego, że myte były. Te co zostały w ziemi, teraz przy przekopywaniu grządek, wyszły na wierzch, ładne, zdrowe. Wniosek - kopczykowanie na zimę dobra metoda, albo nie myć. Wszystkie warzywa myte, skrobane, ładnie wyglądają ale krótko się przechowują, np. marchewka, buraczki, cebula obrana z łusek, itp.
Uschła młoda sosna wydmowa i paroletni cyprysik nutkajski, pewnie im coś korzenie podgryzło, bo rosły niedaleko siebie. W miejsce brzoskwini posadziłem sosnę smołową. Nie będę już sadził ani moreli, brzoskwiń, za delikatne są na mrozy i surowe warunki. Nawet parę agrestów piennych śnieg połamał, chociaż przywiązane były do palików, jeden się ostał.
W sobotę nazbierałem całą torbę kwiatów mniszka, 1kg wyszło.

Wyzbierałem wszystkie co rosły w okolicy :), przy okazji znalazłem parę krzaczków glistnika jaskółcze ziele. Poznałem po charakterystycznych liściach, po zerwaniu liścia pojawił się od razu żółtopomarańczowy sok.
Na drugi dzień, mniszka było tyle samo co przed zrywaniem, nowe kwiaty rozkwitły. Znów zerwałem, na drugą partię..takie zrywanie ma też tą zaletę, że się tak nie rozsieje wszędzie ;)..
Połowa kwiatków już zrobiona według przepisu z "Weranda Country", którą dostałem od pewnej Indianeczki, kruszynki ;)..tzn. wydawało mi się, że litr wody zniknął całkiem w tych kwiatach, i dałem więcej wody. Przez to potem po dodaniu 2 kg cukru, zrobił się nagle cały garnek. Zapomniałem, że cukier się rozpuszcza, i nie widać go, ale fizycznie nie znika, i zwiększa objętość wody :). Zacząłem gotować i odparowywać, ale ciągle było za rzadkie. To dodałem jeszcze kilo cukru, dobrze że w zeszłym tygodniu kupiłem 3 kg, bo by mi zabrakło. Znów poziom w garnku podniósł się po brzegi, w sumie ponad 3 godz. gotowania wyszło, żeby zagęścić. Ale w końcu wyszedł pyszny syrop do picia z wodą, i gęściejszy niż kupne. Można i polać na chlebek bez masełka, fajnie wsiąka, sama słodycz :)..6 butelek zalałem, czyli ok. 3.5 litra, licząc 1 butelkę na 10 litrów wody..dużo picia na upały :)..
Jutro będę robił następną partię, z mniejszą ilością wody, już gęsty a'la miodzik do smarowania ;), dodam też kwiatów kasztanowca, bo mi zostały ususzone z zeszłego roku. Dobre na krew, serce, itp.
Dziś było chłodno, mglisto, to 'paplałem' się w błocie. Kopałem rów przy drodze. Nie trzeba chodzić na fitness, takie kopanie w mokrej glinie wystarczy ;)..
Widziałem jednego nietoperka, pewnie już wróciły na poddasze, i sowa mi przeleciała wieczorem nad głową :)
Rozkwitł jeden rododendron.

'Zaczarowany ogród' ;)
Muszę się na dniach wybrać do sąsiada, bo przyszła jakaś przesyłka z Poznania, i listonosz zostawił u niego ;)

5 komentarzy:

Shayneen pisze...

Hmm, kruszynka przybrała przez zimę 1,5 kg i osiągnęła zawrotną wagę 43,5 kg, więc powoli kruszynką być przestaje ;) Piękny ten Twój ogród!
Widzę, że Poczta Polska się spisała i przesyłka doszła;)

Grey Wolf pisze...

to i tak leciutka jak piórko ;)..ogród dziki, nieujarzmiony :)..już we wtorek przyszła :)..a dziś z Krusu jakaś odpowiedź..

Asia i Wojtek pisze...

W kwestii mniszka postanowiłam zrobić eksperyment - zebraliśmy następna partie i część kwiatów gotowałam z szypułkami - syrop wyszedł nieco ciemniejszy, o bardziej konkretnym smaku - no i zawiera więcej substancji leczniczych i wspomagających. Jednak rodzina stwierdziła, że woli tradycyjny, który bardziej przypomina lipowy miód. A z wygotowanych płatków z cukrem robię nalewkę - zalałam w słoju litrem rozcieńczonego do 70 proc. spirytusu i na razie stoi. Za jakieś dwa miesiące przelewamy do butelek! Pozdrawiamy Serdecznie!

Ataner pisze...

Mniszek to ziolo lecznicze wiec proponuje zalac go "szpirytusem i likarstwo" bedzie na jesienne wieczory jak znalazl.
Moja receptura czarownicy:
- kazda ilosc mniszka, ale bez przesady
- pol litra szpirytusu
- cukru wedlug uznania
do sloja, albo do gara i niech mu bedzie, czsami zamieszac, wstrzasnac i obowiazkowo skosztowac:) i niech nabiera mocy...
Na dlugie zimowe wieczory taki roztwor do herbatki jak znalzl, zadne antybiotyki, tffuuu.
Mundra, ale nie za mundra Ataner radzi.

Grey Wolf pisze...

no ja też z szypułkami gotowałem..ano można i na spirytusie, albo bez, jak kto woli :)..ze spirytusem to mocny..taki bez, to z wodą się rozrabia, i nie trzeba nic innego do picia kupować latem..butelka starcza na 10 l napoju..a z takiego syropku, zawsze można i nalewkę zrobić..antybiotyki to zawsze w ostateczności..do herbatki to ja używam owoce leśne, suszone, albo w cukrze zakonserwowane :D
A i na spirytusie to orzechy na żołądek :)