niedziela, 9 października 2011

Saba The Husky, cz.2 - Krępak, Kopystańka

11.09.2011
W kolejną ładną Niedzielę wybraliśmy się na Krępak
 a moja chatka na tych wzgórzach na horyzoncie
Przy okazji nazbierałem owoców dzikiej róży do suszenia. 
Przeszliśmy wreszcie całą ścieżkę przyrodniczą Rezerwatu, parę lat temu tylko połowę, bo zbierało się na deszcz

cisza i spokój
Po raz pierwszy zobaczyłem też nieczynny od lat wyciąg narciarski, zarastający tarniną..
Aneta miałaby co zbierać ;) 
ładne były widoki
ktoś się narobił z kamieniami
Samochód był jeszcze przed naprawą, woda po paru kilometrach się gotowała, dobrze mu robiły częste, długie postoje..
Szybko nam zeszło z Krępakiem, pojechaliśmy jeszcze kawałek dalej do Cisowej.
taka wiata by mi się przydała, a tam stoi nieużywana
Chciałem wejść na Kopystańkę, ale pomyliły mi się kierunki, i najpierw zdobyliśmy tę zarośniętą górę

zawróciliśmy i poszliśmy tą  przypadkiem odkrytą drogą
szłaś dzielnie Sabuńko
czuliśmy się jak na Połoninach

 rosły tam zimowity, i ani jednej rudbekii.

kiedyś wybiorę się tam po parę cebulek i posadzę koło Ciebie..
  W ogóle myślałem, że byliśmy już na szczycie Kopystańki, ale okazało się, że to tylko łąki pod nią, jeszcze dalej by trzeba iść, ale robiło się już późno..wróciliśmy..

To był nasz ostatni długi spacer..byłaś parę dni przed porodem..nic jeszcze nie wskazywało na tragedię..ja mogłem nie wiedzieć, że dostaniesz ataku padaczki na koniec, ale weterynarz powinien przewidzieć ?!, skoro pod kroplówką miałaś pierwszy.. 
Tak to całe lato mało się gdzieś ruszaliśmy, ciągle było coś do zrobienia. Teraz na Jesieni trochę nadrobiliśmy..
Już nie zdobędziemy Kopystańki razem :(..ani żadnego innego miejsca..

A w Olszanach, przy dopływie Sanu robili takie kaskady
palisady, głazy
zebrałem czosnek

Chciałbym kupić młodego konika huculskiego 
 tylko najpierw muszę znaleźć tanie miejsce do przezimowania go. 
U sąsiada nie zostawię, on całą zimę trzyma zwierzęta w ciemnej stajni, w ogóle nie wyprowadza, a latem na łańcuchu, to 'zabójcze' dla hucuła.
Dotychczasowa właścicielka zaproponowała 10zł za dobę, 300zł na miesiąc, dużo, to by mi podwoiło całą cenę zakupu. Niedaleko w pobliżu robią teraz dużą, piękną stadninę, byłem się dowiedzieć, stanęło na 150zł, tzn. ja w czasie rozmowy strzeliłem "to ile by było tak za miesiąc siana?, ze stówę, czy więcej?", a on na to "no, ze 150 bo jeszcze dochodzi czyszczenie kopyt" :)..ale czy się nie zmieni, to nie wiadomo..Z Korzeńca mieli dać znać, ale milczą, w Leszczawie mają stadninę małopolskich, ale to rodzina po Sapiechach, to z plebsem się nie zadają, no chyba, że z bogatym..

14 komentarzy:

PATI pisze...

Heniu trzymaj sie dzielnie i pokaz te malenstwa po Sabie.Jest to wszystko nie sprawiedliwe ale nie załamuj się.Piekną wyprawe zrobiliscie,zazdroszcze wycieczki i wspomnien.Jak nauczyc psiaka trzymac sie blisko i zeby nie zwiewała jak puszcze ze smyczy.

Ferka ucieka z pod domu,dziury w plocie giganty-potem wraca z powrotem.Na spacerach w lesie to dla mnie mordega tak ciagnie i mamy ja juz 3 lata.Tak czytam o tej twojej SABULCE I zastanawiam czy to nie kwestia juz charakteru psa.Pozdrawiam

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

A my nie byliśmy jeszcze na ścieżce, na Krępaku, tylko trochę niżej, na Kamionce. Z Cisowej też szliśmy, ze trzy razy, w różnych porach roku, są tam ciekawe nagrobki właścicieli, mocno zdewastowane, tereny przejęło arboretum, sporo hektarów, na wodospadzie przy strumieniu byłeś? Cebulki zimowitów rosną głęboko, chyba więcej niż długość szpadla, można łatwo uszkodzić, uważnie trzeba kopać. Mimo zimna łaziłam po okolicy, aż ręce zgrabiały, jest teraz tak kolorowo. Hucuł prześliczny, ma białe skarpetki, jeździsz konno? Tak to jest urządzone, że odchodzą najbliżsi, których kochamy, wcześniej lub później, i ciężko jest pogodzić się z tym, zostaje okropny ból w sercu, pozdrawiam smutnie.

aneta pisze...

Wilku, jak maleństwa? Niektórzy twierdzą, że zaraz po stracie przyjaciela, trzeba koniecznie szukać drugiego, ale ja mam różne doświadczenia. Stratę przeżywa się mocno, ale jednak nowi podopieczni pomagają w tym smutku i myślę, że maluchy tak właśnie robią mimo, że żywo przypominają stratę. Wilku, gdybyś chciał pogadać, to daj znać. Przyznam, że mam też do Ciebie sprawę, ale w sumie nie wiem, czy teraz przeszkadzać. Gdybyś jednak miał chwilę napisz do mnie na nietylkomeble@gmail.com. Sama bym napisała, ale nie znam Twojego adresu e-mail.
Wiata super, mi też się podoba. I w sumie dużo drewna na nią nie pójdzie, ponieważ to kratownica, to można ją zrobić z ciutkę grubszych desek. Tylko o solidnych wiązaniach trzeba by pomyśleć. Pozdrawiam. Dziękuję za skojarzenie z tarniną :)

Magdalena pisze...

Hejka Wilku ! Tak podczytalam o Twoich marzeniach co do konika ....Wcale sie nie dziwie ...wszak prowadzisz zycie trapera i pewno z czasem mialbys duza pomoc i...przyjaciela :) Moja corka koniara od dziecka tez po zrealizowaniu swojego marzenia trzymala konia w roznych stajniach ,co ja ,a tak na poczatku i nas sporo kosztowalo ,a malo korzystala ,bo tylko raz w tygodniu ...W koncu po przeprowadzce na wies wydzierzawila kawal laki ,postawila wiate i konika zabrala do siebie ...Fakt ! ma duzo wiecej pracy i obowiazkow ,musi kupowac siano u okolicznych rolnikow ,ale finansowo i tak lepiej na tym wyszla ,no i konia ma 300 m za domem to widzi go codziennie ....Bylam pelna obaw ,jak konik zniesie zime w tej wiacie,ktora z czasem zostala ladnie obudowana ,ma drzwi,okno ...Wszystko poszlo dobrze ...tak wiec pomysl o takiej wiacie u siebie ...z tego co wiem koniki huculskie zyly na otwartym terenie ,to w takiej szopce u Ciebie przezyje , tyle ,ze bedziesz musial na zime uzbierac siana ,a z wiosna moze sie pasac po okolicznych trenach ...no ale o wyjezdzie gdzies dalej mozesz zapomniec ,no bo wierzchem np.do Warszawy nie pojedziesz ;)No ...cos za cos ...ale tak juz jest ! Pozdrawiam i czekam na wiesci od Ciebie Wilku :) Trzymaj sie cieplo !!!

Grey Wolf pisze...

Pati- za dużo błędów było..i za późno wszystko..
A jaka rasa?
No właśnie Husky mają duże ciągoty do ucieczek, polowań..i sporo ludzi ma z nimi problemy..oddają..
Głównie trzeba głosem karcić lub nagradzać..no i smakołykami..jak się raz uderzy to już na pewno niechętnie będzie wracać..podobno teraz można wykorzystać obrożę elektryczną, tylko trzeba z rozsądkiem, obserwować psa, i np. jak się zbliża do ogrodzenia, czy ma zamiar odbiec, włączyć..ale znów jak za często to pies w ogóle będzie bał się ruszyć..zestresuje się..myśliwi podobnie uczą psy, żeby nie jadły znalezionych rzeczy, podłączają przynętę do prądu (malutki) i psu się odechciewa zjadać..
Maria- na Kamionkę też kiedyś raz przeszliśmy z Sabą..
W Cisowej byłem pierwszy raz..mijałem te tereny Arboretum, najpierw mnie zdziwiło, kto tam przy drodze nasadził jakiś egzotycznych drzewek..
nagrobków nie widziałem, strumień tak, ale wodospadu nie spotkałem, w jednym miejscu na zakolu był spory dół wyżłobiony w piachu..
Kiedyś jeździłem..nie takie trudne..
A ja w te chłody dalej robię na zewnątrz..hartuje to :)

Aneta- maluchy już piją 2 razy więcej..niedługo i jeść będą..myślę też o drugiej hasiorce, tylko żeby była podobna do Sabci..no, ja sam takiej wielkiej wiaty nie postawię :)..

Magdalena- A jakiego macie?..
No,konik to też marzenie..żeby się pasł pod chatką, patrzeć na niego..czasem pojeździć, ściągnąć drzewo z lasu, zaorać jakiś kawałek, itp.,itd..
Hucuły bardzo odporne, cały rok mogą stać po gołym niebem. Właśnie bym robił w przyszłym roku najpierw zadaszenie, potem ścianki, i byłaby ala stajenka..nawet myślę o przewoźnym daszku, na kółkach, jakby gdzieś dalej stał w pastuchu elektrycznym..
Ja mam mało ziemi, ale nieużytków sporo w okolicy, albo koszą i nie zbierają..
Teraz posadziłem sosenki co 3.5 metra na przyszłe stałe ogrodzenie na małym wybiegu w ogrodzie, nie będą gnić co parę lat jak słupki..na padoku okrągłym w zeszłym roku sadziłem..
Wyczytałem, że na huculszczyźnie zostawiali koniki na zimę przy stogach siana i same się karmiły :)..też by tak można, ale ktoś musiałby doglądać co jakiś czas, i żeby nie ukradli..w przyszłości może ten sposób wykorzystam, u kogoś tak zostawić, nawieźć siana, ogrodzić, zadaszyć..roboty dodatkowej sporo..
W tydzień i do Warszawy by się dojechało ;)

Margarytka pisze...

Ja się wcale nie dziwę, ze jest Ci ciężko. Nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Ja wiem, że żaden inny psiak Saby nie zastąpi, ale ,myślę, że z jej szczeniaczkiem tez masz szansę wędrować jak dawniej. Jak podrośnie oczywiście. I dołączam się, pokaż te maluchy :)

M. pisze...

Hej Wilku, konia u siebie trzymaj! Wtedy jest prawdziwa więź, na dobre i na złe.
Pozdrawiam cieplutko!

PATI pisze...

Owczarek niemiecki::)) -dzieki za rady.:)
Mialam pastuszka elektrycznego na okolo ogrodu takiego zwyklego.Na chwile to pomoglo.Po 6miesiacach suka zapomniala juz o nim i na nowo problem.
Bic nigdy nie zbilam,nakrzycze to wie ze zle zrobila i gazeta postrasze szelesci to sie boji::))

W sumie to strasznie ropieszczona i rozwieziona chyba za duzo pozwolilam i za duzo przytulam jak Yorka:) no to mam.

jola pisze...

Piękne spacery, piękne wspomnienia, trzymaj się traperze..a co do konika, moja córa też miała ukochanego hucuła własnie, miał na imię Drops, był rudy i śliczny, koń to dobry pomysł, musisz wziąźć jednak pod uwagę, nie tylko utrzymanie, ale też opiekę wterynaryjną, konie to wbrew pozorom bardzo delikatne zwierzęta, Marika nie jedną noc nie przespała czuwając przy koniach np, z kolką. Przesyłam serdeczne pozdrowienia..

Agata i Wiedźmin pisze...

Hej :). Ja też uwielbiam chodzic po górach, w szczególności po bieszczadach, nawet byłam tam w tym roku w czerwcu :). Tam własnie poznałam hucuły i się w nich zakochałam, po czym kupiłam sojego i się okazało, że nie jest tak różowo ;). Hucuły maja dośc trudne charaktery, najlepiej spisują się w terenach, gdzie odda im sie wodze i one same wybiora scieżkę, która będzie najlepsza. Natomiast jak się czegoś od nich chce, to mozną się spotkać z mocnym buntem ;). Kiedys usłyszałam, ze hucuł to koń tylko bardziej i się z tym całkowicie zgadzam. Gdybym teraz wróciła do czasów "bezkońskich" to z pewnością wzięłabym innego konia na początek, np. ślązaka albo jakiegos zwyczajnego sp, z fajnym charakterem, ale na penwo nie młodego hucuła tak jak zrobiłam ;P. Wiedźmin, mój hucuł, jest kochany i bardzo wiele już z nim osiągnęłam oraz za nic w świecie bym go teraz nie oddała, ale bardzo dużo z nim miałam problemów. Oprócz tego dochodzą problemy zdrowotne. Zawsze sie może zdarzyć jakaś kontuzja albo kolka i na to niestety idzie masa pieniędzy, więc przyjaźnie uprzedzam Cię przed zakupem konia :). Przemyśl to parę razy i jak juz się zdecydujesz, to bardzo dobrze przemyśl to czy chcesz akurat młodego hucułka :).
Moja Brytania (zwana Bryś) miała na szczęście złamanie kości rysikowej, która nie jest potrzebna koniom do szczęscia (to taka nie potrzebna pozostałość), więc można było uszkodzoną kośc po prostu usunąc, dlatego całe szczęście teraz po operacji nie musimy czekać aż kośc się zrośnie tylko poczekać aż zagoi się rana i regularnie z nią chodzić, żeby nie wyrósł jakiś nakostniak, który będzie uciskał np. jakieś ścięgna :).

Oprócz tego gratuluje relacji z psem :). Masz rację, że husky to bardzo trudna rasa, sama widziałam jak wiele kłopotów moja znajoma miała ze swoim husky. Ja mam natomiast zwykłego kundla, który miał tendencje do uciekania na początku, ale problem ten rozwiązałam własnie za pomocą odpowiedniego uzywania obroży elektrycznej i smakołyków :). Pies jest u mnie dopiero pół roku i już nie mam z nim problemu :).

Serdecznie pozdrawiam
Agata i Wiedźmin :)

Grey Wolf pisze...

Margarytka- trzeba działać dalej..

M.- ale jak się wyjedzie na dłużej, samego nie zostawię..a do auta się nie zmieści ;)..

Pati- najważniejszy to spokój, i łagodność, i stanowczość w odpowiednich sytuacjach..Sabcia nie była rozpieszczana, chodziła jak wilk własnymi ścieżkami..ale stopniowo coraz bardziej trzymała się 'stada'..

Jola- Hucuły i tak najbardziej odporne, najmniej zmanieryzowane, i wydelikatnione, na kolkę też raczej odporne, no i co do paszy niewybredne..i chodzą jak Husky własnymi ścieżkami :)..

Agata- szkoda, że mnie nie odwiedziłaś :)..Saba też tak lubiła najbardziej, dać jej wolną 'nogę' :)..ale zawsze była gdzieś w pobliżu..i to cenię właśnie w takich zwierzakach, że potrafią same o siebie też zadbać..a nie tylko skomlą, ujadają i kręcą się w kółko ;p..Lubię rasy najmniej zmienione od swoich dalekich dzikich krewnych..
To dobrze, że tylko rysikowa, zarodek człowieka też ma niepotrzebne już skrzela i ogon ;)
Też bym wolał, np. Wielkopolskiego do jazdy, wyższy..ale inne, lepsze warunki trzeba mu stworzyć..a najlepiej to Appaloosa ..
Najwięcej to zależy od podejścia człowieka do zwierzęcia, nie zależnie czy to pies, czy koń..jak człowiek nerwowy, to i zwierzak znerwicowany..Kiedyś mieliśmy jakiegoś kundelka, i był kopnięty parę razy za karę przez kogoś, potem jak ktoś siedział i ruszał nogą to potrafił ugryźć znienacka instynktownie..każdy by powiedział, że to wina psa, a on tylko ze strachu tak..trzeba poznać przyczyny zachowań..
A od młodego można właśnie wychować po swojemu ;)..

Grey Wolf pisze...

Sabcia nie miała nawet nigdy obcinanych pazurów, nie było takiej potrzeby, sama sobie ścierała..konika też nie będę podkuwał..

POLALA pisze...

No proszę. A ja wszędzie czytam, że Husky zwariowany pies, jak się wyrwie na wolność to ucieka. a Twój sobie pięknie spaceruje.
Pokaż maluchy. My myślimy nad psem :-)

Grey Wolf pisze...

Polala- jak była mała to bardziej brykała :)..im starsza tym bardziej leniwa, wolała poleżeć, pospać, jak człowiek ;)..po za tym pies się uczy, jak wie już, że sarny, zająca, gołębia, kaczki nie dogoni..to myśli sobie, 'po co będę się męczyć i ganiać ':)..z kurą to inaczej..z kotem jak jest od małego to też swojego nie ruszy..
Zależy też dużo od wychowania od małego..czy będzie uciekać czy nie..jak będzie bita to na pewno ucieczki murowane, i niechętne powroty..