wtorek, 25 października 2011

Szczeniaczki

Od małego karmione sztucznie, z butelki, nie pamiętają już smaku mleka Sabci..
mieszanka mleka w proszku dla szczeniaków, krowiego, Gerber 1, (później i 2 ), kaszki ryżowej, kukurydzianej, witamin, wapna, tranu, śmietany, mleka koziego, żółtka jajka..
Teraz dopiero widać ile musiałaś litrów mleka wytwarzać na wykarmienie..

I niestety, akurat ten po kilku dniach, 30.09.11 padł..widocznie był zarażony od Saby mleka, nagle osowiał, i na drugi dzień odszedł za Sabą..

Saba też za młodu miała taki biały trójkącik na czole, i czarne księżyce wokół oczu, jak miś Panda..dlatego pełne Jej Imię brzmiało "Saba Dwa Księżyce"..indiańskie..a jeszcze przy niebieskich oczkach, świecących w nocy na czerwono, stojących szpiczastych uszach, wyglądała jak istny diabełek..

Spoczął maluszek koło Saby
w prawym dolnym rogu posadzona młoda tuja, żeby Saba miała znów koło siebie ulubione drzewko..
Zostały cztery szkraby..
a tak wyglądało rozbebeszone auto, gdy Saba potrzebowała pomocy :(

Gmina wywiesiła niedawno listę działek do sprzedania, koło mnie i w całej wiosce. Wszystko pozarastane nieużytki, ale jak zadrzewione to jeszcze więcej cenią. W ogóle było tego coś na 3, 4 kartkach A-4, to chyba z 40 działek..Później dowiadywałem się w UG, to na zebraniu wiejskim, mieszkańcy zgodzili się na sprzedaż 4! (słownie: cztery)..każdy tu ma parę swoich hektarów, to innemu nie da, ważne, że oni mają i zadowoleni..
Tu działają ze wszystkim  na zasadzie, sam nie zjem, drugiemu nie dam..Mnie i tak byłoby stać najwyżej na hektar, za tyle samo kiedyś kupiłoby się 4, 5 ha, albo i 10..Gmina tak zadłużona, myślę, że chcieli załatać dziury w budżecie, i wysprzedać co się da..a walą takie ceny, że dla mnie zaporowe, za 1 ha niedaleko gdzieś chcieli 30tys..i to jeszcze na przetarg..
Ten teren gdzie Saba leży też był do sprzedania, bałem się, że ktoś kupi, i trzeba będzie przenieść Sabę w inne miejsce..
A mieszkania staniały w miastach, i można kupić za ceny z przed 5 lat..

W między czasie skończyłem zewnętrzną kanalizację.
Pierwszy filtr kamienny
 przykryty 'bąbelkami'
na to podwójnie złożona folia, żeby potem nie zamulało..
 i wzmacniająca płyta plastikowa

Drugi filtr żwirowy
 wyrównany do brzegów płaskimi kamieniami
przykryty podobnie, i na to jeszcze po 2 deski nasączone przed gniciem zużytym olejem silnikowym, żeby można było chodzić po wierzchu
 i zasypane ziemią
 wylot zabezpieczony stalową siatką, żeby jakieś gryzonie nie właziły, i nie zrobiły sobie gniazda przypadkiem :)
Nad rurą, przy okazji powstaje nowa ścieżka z kamiennymi schodkami na skarpie
Opadły liście Miłorzębu, zebrałem do suszenia na herbatki, tyle mają cennych składników..
 a Rudka pilnowała winogron :)



Jakiś większy jeleń podjadł sobie kabaczków,  zostawił ślady kopytek
kalarepki, i kukurydzy

Na Świecie żyje już 7 miliardów ludzi..a mówią ciągle, że jest za mały przyrost..
Przez 12 lat przybyło o 1 miliard..
Za 30 lat ma być już 9 miliardów..i kto to wyżywi..i gdzie się pomieszczą..i ile będzie zanieczyszczeń..
Ślepy zaułek..








20 komentarzy:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Podziwiam! cały czas podziwiam Twoje oddanie dla tych maluchów, przecież Ty opiekujesz się nimi lepiej niż niejedna matka swoimi dziećmi. Przygotowanie jedzenia, karmienie z butelki, siusianie, kupki, masowanie brzuszków, przecież to wszystko trzeba zrobić, posprzątać a oprócz tego dalej remontujesz, kopiesz, dźwigasz kamienie, na pewno ciężka praca fizyczna pozwala choć trochę zapomnieć o bólu w sercu. Zrobiłeś i robisz dla tych szczeniaków bardzo wiele, mimo, że jeden odszedł, masz u mnie wielki szacunek, pozdrawiam serdecznie.
A jakiej płci są Twoje pieski?

Di pisze...

Saba zabrała jednego potomka, żeby jej nie było tak smutno. Wilku zaradny jesteś, pozdrawiam :)

Asia i Wojtek pisze...

Ogromny szacun - radzisz sobie z karmieniem maluszków i z opieką nad nimi rewelacyjnie. Żal, że jeden podążył za Mamą, ale czasami po prostu nic nie możemy poradzić. Tak było, gdy straciłyśmy wszystkie kocięta od naszej Tosi. Okazało się, że Tosia jest nosicielką kociego kataru i zaraziła dzieci. Wygłaskaj szczeniorki od nas, proszę i cmoknij w małe nochale!

Cynthia pisze...

Pomyślałam to samo co Di...że Saba zabrała do siebie jednego maluszka...
Już nie będzie sama.
Wilku, podziwiam Cię za to, że ogarniasz to wszystko. Tyle pracy koło domu, szczenięta to jak czwórka dzieci...trzeba być świetnie zorganizowanym, żeby sobie z tym poradzić!
Czy takie opadłe liście z miłorzębu mają tyle samo wartości co zielone?
Pozdrawiam serdecznie :)

kalimonia pisze...

Nie wiem co napisać, czytam i płaczę i podziwiam, jak podchodzisz do calego zdarzenia z Sabą. Wiem, że ona była Twoją towarzyszką dnia codziennego..kochasz ją i szanujesz... Teraz zostaleś sam z maluchami, własciwie może to i dar dla Ciebie od niej, zapewne zostawisz sobie jednego maluszka i wychowasz na nowo, dla siebie. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie

PATI pisze...

Ten malenki szczeniaczek co odszedl cala Sabka.Te co zostaly sa urocze:) slodziaki.Kanalizacja kawal dobrej roboty jak zawsze u Ciebie.
Heniu gdzie ja znajde namiary na maila,na twoim blogu.Kiedys przeslales mi linka i gdzies stracilam mail do ciebie.Pozdrawiam 3maj sie mocno.

naszapolana pisze...

Wilku, jestem tutaj pierwszy raz. PO nitce do kłęka trafiłam tutaj za sprawą Joli. Niestety ostatnie posty nie są najweselsze i dzielę z Tobą smutek po odejściu towarzyszki życia. Znam ten ból bo i ja przeżyłam kiedyś odejście przyjaciela na 4 łapach, z którym się wychowywałam.
Ale ja nie o tym.
Mam pytanko czy znasz książkę pt. "Filozof i wilk" Marka Rowlandsa? Jak czytam o Tobie to myślę bardzo o tej mądrej książce. POLECAM! TOBIE SZCZEGÓLNIE.

jola pisze...

Piękne szczeniaczki, wiem ile poświęcenia i czasu trzeba żeby to towarzystwo wykarmić, nie powiem nic innego, jak tylko, że jesteś wspaniałym człowiekiem i oby więcej takich. Twoje prace wokół chaty niezmiennie wprawiają mnie w podziw, mam nadzieję, że miejsce gdzie leży Saba, jest Twoje i nie będziesz musiał jej przenosić. Cena ziemi i tak niezła, u nas drożej, ale to co ktoś chce, nie zawsze oznacza, że tyle dostanie.

April pisze...

Witaj, Wilku;) Dziękuję za wizytę i komentarz, domyślam się, że sprowadził Cię przymiotnik 'indiańskie' w tytule;) Zaciekawiona zajrzałam na Twojego bloga. Przykro mi z powodu Saby, mam nadzieję, że może jedno ze szczeniąt stanie się dla Ciebie takim towarzyszem jak ona. Zaintrygował mnie Twój sposób na życie Wilku z gór-niegór. Kultura i filozofia Indian, którą, jak mi się wydaje, starasz się kierować. Ciekawa jestem, czy identyfikujesz się ze stowarzyszeniami Polskich Indian - wiesz, chodzi mi o ludzi, którzy spotykają się na zlotach, noszą stylowa ubrania, kultywują indiańskie tańce i niektóre obyczaje, np. pow wow.
Pozdrawiam i życzę sukcesów i cierpliwości w opiece nad maluchami;)

Margarytka - Ewa pisze...

Cudne maluszki :)

Grey Wolf pisze...

Maria- no, już bym mógł zostać nianią :)..są 2 suczki i 2 pieski :)

Di- najbardziej podobny do niej..będzie się z nim bawić..

Asia i Wojtek- pogłaskam :)

Cynthia- no, trzeba kilka razy dziennie nakarmić..ugotować..
A czemu mają mieć mniej?..nie mają tylko chlorofilu, i mniej wody ;)

Kalimonia- no, smutno bez niej :(

Pati- staram się tak robić żeby nie trzeba było co roku poprawiać :)..możesz pisać na henry.greywolf@gmail.com..

Naszapolana- no, tak nagle i niespodziewanie to wszystko :(..
Książki nie znam, trzeba będzie zdobyć gdzieś na Allegro..
Czytałem tylko np. 'Nie taki straszny wilk' Farley Mowat..

Jola- na razie jest gminne, a ja tam dużo pracy włożyłem..wykaszałem, sporo drzewek dosadziłem, sosny, jodły, modrzewie, świerki..sprzątałem połamane..żeby było ładnie..

April- wiem o stowarzyszeniu, ale nie byłem jeszcze na zlotach, pow-wowach..zawsze daleko, albo brak czasu..może kiedyś konno się wybiorę :D..a w Bieszczadach nie robią..
Tam 'bawią' się w Indian od święta, a ja na codzień ;)..tylko nie stać mnie na stroje, itp..mam 2 Tipi, ale jeszcze nie postawione :)

Margarytka- chcesz jednego? ;)

Cynthia pisze...

No właśnie sama nie wiem czemu tak mi się kojarzy...może przez ten kolor...
Wydawało mi się, że zanim liście opadną roślina "wyciąga" z nich część substancji odżywczych. Ale jak to jest dokładnie to za bardzo nie pamiętam. Nawet nie wiem czy w szkole coś nam mówili na ten temat ;)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Wilku, napisaliśmy do Ciebie maila, dotarł?

Grey Wolf pisze...

Cynthia- no niby coś tam wyciąga;)..żeby się liść nie trzymał gałązki, tylko odpadł, ale i coś zostaje :)..dokładniej trza by sprawdzić w fachowej literaturze..
Maria- doszedł, nie zaginął w eterze :)

Ewa - Margarytka pisze...

Niestety nie miałabym dla niego dobrych warunków. Takie pieski zdaje się muszą mieć sporo miejsca a ja mama maleńkie mieszkanie w centrum Warszawy :) nie mówiąc już o kocie, który tu mieszka z nami :)

Grey Wolf pisze...

Ewa- no trzeba by chodzić na spacery, z kotem nie trzeba ;)..tu też jest kotka, nie gryzą się :)..jak w Centrum nie ma parku, to ciężko by było, i tylko na smyczy, sprzątać kupy :D

Grey Wolf pisze...

no, i te niezdrowe spaliny :)

Wonne Wzgórze pisze...

widzę, że świetnie dajesz sobie radę.gratulacje. niedługo zaczną same jeść i będzie Lepiej. powodzenia.

Inkwizycja pisze...

Wilku, współczuję straty i podziwiam. Piękny pogrzeb jej wyprawiłeś. Niech Ci się szczęśliwie chowają maluchy ;-)

małarurka pisze...

Witaj. Dziekuje za wizyte u mnie. Historia Saby jest bardzo przejmujaca. Silny z Ciebie czlowiek skoro potrafisz jeszcze o tym napisac i zilustrowac.
Strata wiernego przyjaciela to duzy bol ale dobrze, ze zostaly Ci po Sabie szczeniaki - one sa jej czescia!
Zycze wytrwalosci!