środa, 28 września 2011

SABA The HUSKY- In Memory 22.09. ::00:20

Miały być inne wpisy, ale życie ułożyło inny scenariusz..
Wszystko zaczęło się od Gienka Loski, przypadkiem zobaczyłem plakat, że będzie występować 16.09. o godz. 20..kupiłem bilet za 20 zł..obawiałem się tylko czy Saba akurat w ten dzień nie będzie rodzić, ale urodziła 2 dni przed, wszystko poszło gładko, nawet nie pisnęła..w sumie 6 szczeniaczków, w tym jeden martwy.
Jako, że miałem problemy z autem, woda po paru kilometrach już się gotowała, i wybuchała..ustawiłem się na ten dzień do warsztatu z rana..wymieniali uszczelkę pod głowicą, złożyli z powrotem, i dalej było to samo..czyli nici z dalszej jazdy..musiałem zostawić samochód, chłodnicę mieli wymienić.
W tym wypadku musiałem zrezygnować z Gienka, nie miał bym czym wrócić w nocy, i tak zdążyłem na ostatni PKS o 18.
Potem okazało się, że pęknięty jest blok silnika i to jest główna przyczyna..trzeba było szukać drugiego..i już bardziej kalkulowało się wymienić cały silnik..znaleźli ze szrotu..parę dni to wszystko trwało..
Saba w tym czasie zaczęła mieć dziwne objawy, przy wstawaniu chwiała się, potem przy piciu opuszczała głowę, i mało miski nie wywracała..miała też lekkie wycieki ze sromu, lizała, no i często piła wodę. Myślałem, że to Tężyczka poporodowa.
Postanowiłem, że jak tylko odbiorę auto zawiozę do weterynarza. Pojechałem rano 21.09, wróciłem szybko, zaniosłem Sabę do auta, już ledwo chodziła, przewracała się :(..i szybko do weta..po badaniu krwi wyszło, że to poporodowe zapalenie macicy..dali jej kroplówkę, antybiotyki, i inne jakieś mikstury..wypłukali macicę..bardzo była osłabiona i odwodniona..3 godziny była pod kroplówką, w pewnym momencie dostała ataku padaczki, dali jej coś na spanie, zasnęła..przygotowali mi antybiotyk do wstrzyknięcia w domu za parę godzin..jak spytałem czy ta padaczka się nie powtórzy, powiedział że nie powinna..no i kazali odstawić maluchy, bo mleko jej zakażone bakteriami..

Z tego wszystkiego nie miałem kiedy jechać nawet odebrać kosę.
Dalej nie będę wymyślał na nowo, tylko przepiszę teksty z listów do Shayneen, która odnalazła się, nikt nie wie gdzie i jak..
"

Środa 21.09 :: 00:00:24 
Saba ma chyba tężyczkę..
 (Shay- o kurczę, niedobrze :/.. Ona chyba zbyt często rodzi - musisz pomyśleć o sterylizacji. Póki co, dawaj jej pokarm z dużą ilością wapnia)

Środa 21.09 :: 22:43:23 
nie tak często, raz na 2 lata średnio..za późno pilnowałem..nic nie je, dałem pastylki z wapnem..ale jest jeszcze gorzej, wet stwierdził poporodowe zapalenie macicy, a po zastrzykach, kroplówkach doszły ataki padaczkowe..nie wiadomo czy przetrzyma..mam dać teraz jeszcze antybiotyk dożylnie..i rano znów jechać do lecznicy, jeśli przetrwa noc :(..jest nieprzytomna..
 

Czwartek 22.09 :: 00:59:17 
Saba właśnie odeszła..na moich rękach..3 godziny miała drgawki, skurcze mięśni, szczęk..nic mi nie dał na to do domu..mówił, że po 'głupim jasiu' chyba, obudzi się koło 10 tej i nie powinna mieć napadów, a miała właściwie jeden stały..raz mniej raz bardziej, ale bez przerwy, nikt by tego nie wytrzymał..uszkodził się mózg, narządy wewnętrzne..zostało 5 maluszków..muszę nakarmić, mam mleko w proszku dla szczeniaków..Zostawiła Nas Samych..:((




01:04:19
Śpi Zmęczona, Wyczerpana..a jeszcze parę dni temu do głowy by nie przyszło, że jej nagle zabraknie..ostatnie spacery, opieka nad maluszkami..dlaczego to zrobiła..Kochana była..trzeba będzie pochować pod brzózką..


01:15:34
8 lat minęło z nią nie wiadomo kiedy..taka była malutka, jak miała 3 miesiące, strachliwa..potem rozrabiaka mały..wynosząca buty, rękawiczki..jak patrzę, ciągle się wydaje, że jeszcze oddycha, patrzy..złudzenie..śpi sobie smacznie..

01:24:07
obgryzła wtedy np. młodą posadzoną wiśnię, musiałem odpowiednio przycinać, żeby z niej coś wyrosło, teraz ma 2 metry, i miała pierwsze owoce..na ławeczce powiesiłem wykonaną przeze mnie z piór indiańską ozdobę, Sabę intrygowało, że coś na wietrze się rusza, po paru dniach pogryzła piórka w strzępy..teraz by tak nie zrobiła, już wyrosła z tego..a ławka i tak dalej bez ozdoby..miała swoje fochy, nigdy nie położyła się blisko, tylko zawsze przynajmniej parę, kilkanaście metrów z boku, i obserwowała dyskretnie..potem przestała lubić długiego chodzenia ze smyczą..chciała czuć się wolna..

01:33:09
przedzierała się ze mną przez różne chaszcze, potem się wycwaniła i koło chatki zdarzało się, że ja jeszcze w lesie, a ona w drugą stronę i już sobie leży pod chatką i czeka :)..kiedyś wiozłem jakieś rzeczy od samochodu taczką, a Ona gdzieś znikła, poszedłem szukać, nie ma nigdzie, wracam, a siedzi przy taczce..wiedziała, że przyjdę po rzeczy..mądra..

01:35:33
nie pobiegnie już za żadną sarenką, wiewiórką..nie będzie stała na brzegu jeziorka, rzeki i patrzyła, wyła jak pływam..

01:42:29
maluszki nawet nie będą wiedzieć jak wyglądała..jeszcze ślepe..będzie zawsze w mojej pamięci..
01:43:31
ciało już sztywnieje..:/
01:56:50
nie będą chodzić po niej, podgryzać, ciągać za sierść, ogon, uszy..chyba zostawię sobie jednego maluszka, suczkę..nie szkodzi, że niepełne husky, ale po Niej..no i później jednak wysterylizuję..a wszystkie podobne do Niej, czarno białe..jeszcze żeby miała niebieskie oczka jak mama..
02:05:05
nie będzie sprzątać po nich, wylizywać, oblizywać..bawić się..musiała polecieć do wsi przed samą cieczką?..za zewem natury..tak to bym upilnował..i by żyła dalej..smutno :(
02:07:10
może chociaż, żeby jeden dzień wcześniej do weta, by bardziej pomogło, wtedy jeszcze nie słaniała się tak na nogach..nie miałem samochodu, w naprawie był..
02:07:45
dziś już w ogóle nie mogła ustać na nogach..
02:08:10
ani załatwić się, ani napić..
02:08:19
biedna..
02:11:22
nie będzie już spała na śniegu, tarzała się w nim..podjadała ziemię..chowała się przed deszczem pod okno..przychodziła prosić o jedzonko..dawała znak miną o co jej chodzi..
02:12:24
jak była mała, nawet myszy szybciej łapała niż kot..parę i zjadła..jak wilk..
02:13:33
malutką też nazwę Saba..
02:51:10 


wiedziała co zrobić na komendę stój, naprzód, poczekaj, siad, leżeć..te ostatnie zwłaszcza jak głodna była i miała dostać miskę..jak szła gdzieś w lesie drogą, zawsze była z przodu, nieraz i 50m, i co jakiś czas się oglądała do tyłu czy idę dalej w tą stronę za nią..jak skręciłem i mnie nie widziała, zawracała zaraz i po węchu odnajdywała..w gęstym lesie można jej było i pół godziny nie widzieć, myśląc, że zaginęła, a jak się zawołało wyrastała szybko jak spod ziemi..albo było słychać jak leci i przedziera się przez krzaki..
02:53:34
za młodu uczona była ciągnąć lekkie sanki..teraz raczej ją by trzeba było najpierw ciągnąć..leniwa..ale słodka..
03:01:59
zawsze jeździła ze mną samochodem..miała ulubione swoje miejsce w nogach dla pasażera..czasem usiadła na fotelu za kierownicą..wiele miejsc zwiedziła..cały dzień mogła jechać, i spała sobie, spokojna, jakby jej nie było..

03:14:49
już nic nie będzie tak samo..nie wróci..
 (Shay- tak mi przykro :(.. Nawet nie wiem, co napisać, bo wiem, co czujesz.

 Teraz musisz zająć się maluchami, bez ciebie nie przeżyją )
 Czwartek 22.09 :: 11:36:24

leży Sabcia na łóżku..nie wiem czy będę miał siłę dziś pochować..przygotuję miejsce, oczyszczę, wykopię..maluszki dzielnie piją z butelki..nie mogę ..
11:39:49
niech jeszcze poleży..
11:56:21
jeszcze można się przytulić, wypłakać, przeprosić

11:58:52
żebym wcześniej po porodzie zawiózł na kontrolę, bo lizała się często, miała jakieś wypływy, myślałem, że to resztki błon..

12:01:02
zbiegi okoliczności..bałem się gdzieś ruszyć samochodem bo mi się zaraz woda gotowała w chłodnicy..w drodze do warsztatu pękł nawet od tego pasek rozrządu, nie zapalał już..musiałem złapać kogoś, żeby mnie podholował 15km..i tak mi wymienili cały silnik na drugi..parę dni trwało..

12:04:43
nauczka na przyszłość, nie można bagatelizować pierwszym podejrzanych objawów, licząc, że samo przejdzie..zwłaszcza po porodzie..rany na psach i tak się same dobrze goją..

12:04:54
Przepraszam Sabunia..
12:16:29
dopiero miała 8 lat, w pełni sił, połowa życia..tak mi żal..
12:24:37
przez moją głupotę i niewiedzę..stało się..
12:44:05
nie miałem jak pomóc..mogłem tylko trzymać, żeby miała mniejsze drgawki, i patrzeć bezsilnie..Ona pewnie nie miała już świadomości..
12:46:26
zadzwoniłem do weta poinformować, że już nie trzeba wieźć..powiedział, że szkoda, że nie zostawiło się na noc w klinice..ale tam przecież chyba nocą nikogo i tak nie ma, nawet by nie wiedzieli, że ma ataki..dzwoniłem wieczorem jak się zaczęły, nikt nie odbierał..
12:47:29
tu w pobliżu nie ma w ogóle weta, a już nocnego to marzenie, albo pogotowia zwierzęcego..
13:03:18
szyjka macicy się nie zamknęła, wdało się zakażenie, i poszło do krwi..za późno dostała antybiotyk..prawdopodobnie posocznica się wdała..:(
13:13:15
już nigdzie razem nie pojedziemy, nie powędrujemy..tylko w snach..nie będziesz leżała np. przy drodze, czy dalej od chatki, czekała grzecznie aż skończę robić..
13:15:26
jak była mała, ciąłem raz drzewo w lesie, wyczuła jakiś zapach, poleciała gdzieś, wróciła umorusana końskimi bobkami, najadła się, śmierdziało z pyska, a taka była zadowolona :)..potem zwinęła się w kłębek, pospała i śnieg ją pięknie przyprószył..




13:28:01
najwierniejsza przyjaciółka..
 (Shay- :(...już nie cierpi. Nie możesz sobie nic zarzucić, zrobiłeś wszystko, co można było. Ja wiem, że człowiek w takich chwilach myśli, że nie wszystko zrobił. Tak było i ze mną, jak zmarł mój ojciec... Teraz musisz zadbać o maluchy. Gdziekolwiek Saba teraz jest liczy na Ciebie i na to, że wychowasz jej dzieci... Pięcioro takich szczeniąt to praca na pełen etat, jak przy małym dziecku. Ale musisz sobie poradzić, zrobić to dla Saby)

Czwartek 22.09 :: 20:05:44 
za późno, za późno, za późno..
20:06:56
no robię, robię.. Saba i tak po jakimś czasie zapomniałaby o szczeniakach, nie wiedziałaby, że to jej..
Sabunia wybacz..ile trzeba łez żebyś wybaczyła..żeby można się przenieść w czasie o 5 dni, wszystko inaczej by się załatwiło..chociaż 1 dzień wcześniej antybiotyki..miałem tylko Ciebie..wróć..
Sabcia..
piękne miejsce przygotowałem dla Ciebie..a dziś znów leciały żurawie..
żeby chociaż ze starości odeszła to inaczej, a tak w pełni życia i zaufania..
20:07:50
tyle roboty do zimy, i po co to bez Ciebie..
20:21:25
byłaś z moich marzeń..domek pod lasem, duży pies, konik do jazdy..
20:49:56
każdy zakamarek tu, Ciebie przypomina..pierwsze ulubione drzewo, Tuja 20metrowa, pod którym wygniotłaś ziemię, obgryzałaś korę, musiałem obwiązać gałązkami..a teraz wiele tajemnych Twoich kryjówek, o których tylko ja wiedziałem..nie leżysz na drodze, nie wypatrujesz czy coś nadchodzi..nudno Ci było trochę samej..

20:54:07
teraz będziesz miała posadzoną małą Tuję koło siebie..
 (Shay- wiem, jak bardzo Ci ciężko, ale musisz się pozbierać :(... Musisz... Jak maluszki? Powiedz mi, jakie mleko one piją?)
22:46:31
 karmię średnio co 5 godzin..mają apetyt..a będzie wzrastał..mleko mi dał Puppy Milk firmy Beaphar..ale 200g kosztuje 43zł..na ile to starczy..muszę poszukać czegoś tańszego..

22:47:47
nie tak miało być..

Piątek 23.09 :: 00:48:11
 w Bielsko Białej jest do adopcji suczka Husky Polia, podobna do Saby, tylko nie ma niebieskich oczek..napisałem do nich na @..
00:50:03
znalazłem na necie to samo mleko o połowę taniej, a innych firm też tańsze i więcej gramów..zdziera tam jak może..za samą wizytę z kroplówką, zastrzykami musiałem dać 300zł..

00:51:53
i w sumie nie wiem czy ta kroplówka pomogła czy tylko zaszkodziła, 3 godziny pod nią była..wyczytałem na necie, że nadmiar glukozy też może powodować drgawki..już się nie dojdzie..

Piątek 23.09 :: 11:06:48
żebym nie zlekceważył pierwszych objawów, chwiania się przy wstawaniu, częstego picia, potem opuszczania głowy, że mało miski nie wywracałaś, częstego lizania i mokrego sromu, i zareagował wcześniej , nie czekał na ten głupi samochód, to by zakażenie nie rozeszło się do krwi..Sabunia..to nie tak miało być..nic nie cieszy teraz..nie smakuje..myślałem najpierw, że jesteś osłabiona po porodzie tylko..wybacz..



11:07:04
maluszki piszczą mama mama mama..

11:08:10
nie poczują ciepła Twoje ciała, smaku Twojego mleczka, nie przytulą się, nie ogrzejesz ich, nie obliżesz ich..

11:09:09
2 dni wcześniej, 2 dni..i pewnie byś żyła..

11:09:40
natura dokonała naturalnej selekcji..

11:09:46
nie pomogłem
11:09:51
za późno
11:13:43
jak nieśliśmy Sabę do auta, mówił jeden, że tu gmina sprzedaje teraz jakieś działki, pewnie te zarastające nieużytki koło mnie..podobno wisi ogłoszenie koło sklepu..trzeba by sprawdzić..może jakaś fundacja by wykupiła hektar, dwa, i byśmy zrobili cmentarz dla zwierząt..ja bym się opiekował, kosił..
11:18:52
wiadomo, że po wsiach chowają gdzieś pod płotem, z miasteczek też pewnie wywożą gdzieś do lasu, albo na działkę, albo do rodziny na wsi..do Rzeszowa nie jest tez daleko 100km..niektórzy pewnie chcieli by mieć ładne, stałe, zadbane miejsce, z położonym, ustawionym kamieniem, portrecikiem, czy rzeźbą, posadzonymi kwiatkami, drzewkiem, ławeczką, które mogliby czasem odwiedzać..
11:19:05
Sabcia..
11:19:31
to dla niej by było..pod jej patronem..
11:20:40
Ona będzie miała i tak piękny grób..
11:22:21
dwa tygodnie temu przywiozłem znad rzeki dwa duże kamienie, w ogóle w innym celu..teraz pójdą do niej..
11:28:17
Sabunia..nigdy nie byłaś bita..inne psy na widok podniesionej ręki uciekały..ty tylko się patrzyłaś ufnie, nic się nie bałaś..wybaczałem Ci wszystko..jak pierwszy raz zostawiłem Cię samą w chatce na parę godzin, bo pojechałem do dentysty, wygryzłaś drewno w drzwiach wejściowych..do tej pory widać, bo tylko wygładziłem trochę, i zamalowałem..miałem zasłonić, nałożyć nową deskę na to, dębową, twardą, leży gdzieś cały czas..już tego nie zrobię, niech zostanie jak jest..
11:29:27
kopałaś doły za kretami, myszami, podgryzałaś sadzonki..kładłaś się na siewkach.. lubiłaś wilgotną, gołą ziemię..
11:30:35
w aucie jak się denerwowałaś, wygryzałaś gąbkę z pokrowca na siedzeniu..
11:33:02
za młodu miałaś jakiś fetysz na balony..coś Ci musiały przypominać, albo smak miały..może cycuszka Twojej mamy..co znalazłaś jakiś w trawie, żułaś i połykałaś..tak się bałem, czy nie przylepi się gdzieś w żołądku, kiszkach..ale zawsze wydalałaś potem..
11:40:38
raz zagryzłaś świnkę morską, była w akwarium odkrytym, chwila nie uwagi, złapałaś za mocno..i parę kotków Rudki..leżałaś z małymi na dole, z szafy spadł kotek, złapałaś instynktownie, myślałaś,że to zagrożenie..parę innych wynosiłaś gdzieś na dwór, ale za mocno ściskałaś, nie przezywały..jednego rudego chciałem ratować, miał małe rozcięcie na brzuszku, zszyłem, odkaziłem, ale nie pomogło jednak..
11:46:55
najbardziej się kiedyś zdziwiłem jak przytargałaś dużą sarnę, jak prawdziwy wilk, ciągnęłaś między nogami..przyniosłaś pod chatkę, chciałaś się pewnie podzielić..w środku były dwie małe sarenki, pewnie padła przed porodem..kilka małych sarenek odbierałaś lisowi, albo znajdywałaś jakąś padlinę..podgryzywałaś po kawałku, zakopywałaś potem, leżałaś obok i pilnowałaś..a ja się dziwiłem czemu nie przychodzisz na jedzenie..nie reagowałaś też na wołanie..chodziłem Cię szukać, i przeważnie znajdywałem :)
11:49:16
Sabunia wybacz mi..jeszcze byś 6 lat spokojnie żyła..nie przejdziesz się już po dokańczanym powoli ganku, werandzie..nie zajrzysz przez drzwi do kuchni..nie zawyjesz śpiewnie, słodko..
11:57:30
jaka szkoda, że Cię jednak nie wysterylizowałem wiosną..w tym wieku już nie powinnaś rodzić..zawsze liczyłem, że uda się skojarzyć Cię z jakimś ładnym Husky, ale tu w okolicy nie ma żadnego, a jak już to też suczka..a to było marzenie ściętej głowy, nie było czasu szukać, jeździć, doprowadzać Cię..sama to załatwiałaś..przed samą cieczką, albo pod koniec..parę razy jednak udało mi się Ciebie przypilnować, i nie zachodziłaś, zwłaszcza w Warszawie..tam nie byłaś cały czas na dworzu..wolna..nawet po paru godzinach spaceru, nie bardzo miałaś ochotę wracać do mieszkania, kładłaś się, zapierałaś, trzeba Cię było ciągnąć smyczą :)..ale miałem sposób na Ciebie..głaskałem po brzuszku, potem nagle podnosiłem się, i mówiłem idziemy, biegiem..zaciekawiona wstawałaś i biegłaś..odnajdywałaś też pozostawioną piłeczkę..mówiłem szukaj piłeczki, szukaj..albo gdzie mysza, gdzie, szukaj myszy..nadstawiałaś uszy, rozglądałaś się ciekawie..
12:04:58
te dwie małe sarenki z brzucha, są też pochowane na brzegu mojej działki, pod kamieniem, przy jarzębinie..co roku zapalam lampkę..
12:07:18
qrde, jeszcze mi net ciągle siada, sygnał zanika..
12:07:38
wolno chodzi
12:08:12
raz jest raz nie ma..ale Ci zawracam głowę, co..
12:18:26
nie mogę się skupić na robocie..
12:32:08
szkoda, że w chatce jeszcze tyle roboty, nie wykończone, wszędzie coś leży, materiały, narzędzia..jakby ktoś zobaczył to by się przestraszył takich warunków..ale powoli coraz ładniej..jak się położy podłogę na ganku to już będzie inaczej wyglądać też..duży stół z bali przed chatką, tez służy jako warsztat..studnia jak ładnie obudowana będzie i przylegająca do niej buda dla psa..Saba w niej nigdy nie była, wolała i tak na ziemi, pod drzewkiem :((..już nie będzie miała okazji..a miałem przenieść ją z małymi, jak już otworzą oczka, do budy..tak to robiła gniazdo w stogu siana..pomagałem jej ładnie uszczelnić ściany, jamkę w środku, wejście..szczęśliwe były..wolne..
12:33:44
chciałem zobaczyć  husky adopcje ale już mi nie otwiera teraz, nawet na pocztę nie mogę wejść..może później..

13:07:01
z tamtej stronki Maja też podobna do Sabci, tylko lubi uciekać i kotów nie toleruje :(

14:17:00
 Sabuńka..słyszysz..wołam Cieeeee!
14:19:12
dlaczego wet nie dał mi nic na padaczkę do domu, tylko antybiotyk na bakterie..tak by może zasnęła i do rana wytrzymała..
14:30:02
Sabcia.. Sabcia..:((

14:31:25
ojej, mało się nie udławiłem przy jedzeniu

14:32:16
dopiero śniadanie zrobiłem

14:36:37
nakarmię teraz maluszki..potem może zmobilizuję się Sabę przenieść na miejsce..to jest 20m od chatki..prawie z okna kuchni widać całe..

15:04:20
a pomalowałem płotek dla Saby, zapomniałem rano..to może przełożę Sabę na jutro..wyschnie już i będę mógł od razu ustawić ładnie..
15:05:44
sory że Ci tak marudzę..nikt nie wie, no oprócz siostrzenicy, tej co Lenka padła, pisałem czy będzie chciała piesia po Sabie..potem wkleję na bloga z jakimiś fotkami..
15:06:55
nacieszę się jeszcze..Sabcia wygląda jak żywa..
15:11:45
jakby miała się za chwilę obudzić i wstać..
15:35:35
no nakarmione..wycieram od razu brzuszek to się moczą..Saba by lizala..
15:36:23
to teraz namaluje Sabę na szybce od studni..miała być kwiatek jak z drugiej strony, ale będzie zmiana..
 

20:27:19
 Saba namalowana..nawet ładnie wyszło, a miałem tylko parę dziwnych kolorów, takie farbki na szkło..nawet tęczę się udało zrobić..jak zamocuję to zrobię fotkę..

20:28:46
dodałem teraz trochę naparu z czosnku, bo 2, 3 dni piły wtedy zakażone bakteriami mleko Sabci..i trochę tranu..


Sobota 23.09 :: 21:25:11
byłem dziś po żwirek dla Saby i do drugiego filtra kanalizacji..
( Shay- teraz musisz się zmobilizować i robić wszystko, żeby szczeniaki przeżyły, bo jak zaczną Ci padać, to będzie jeszcze gorzej... będziesz każdego następnego przeżywał jak Sabę, a jeszcze dojdą wyrzuty sumienia wobec Saby, że nie dopilnowałeś maluchów..są takie "Indiańskie Słowa Mocy": "[Przyjacielu...]Chcę wiedzieć czy umiesz wstać po nocy żalu i rozpaczy, wyczerpany, zbity jak pies, i robić to, co trzeba dla swoich dzieci." one są teraz Twoimi dziećmi  )
21:27:00  
to nie tak..dla maluchów za 2 miesiące trzeba będzie szukać nowych domów, a Saba była wszystkim co miałem..



21:31:39
przypomniałem sobie, że mam termofor, podkładam im teraz, mniej się wiercą i mniej piszczą :)..był pierwszy kupal ;)..są 2 dziewczynki i 3 chłopaki..jedna połyka mleko jak smok, całą butelkę by wypiła w minutę, inne bardzo delikatnie piją powoli, a jeden łapczywie, aż się zachłystuje, nosem mu leci :)

21:34:09
patrzyłem ogłoszenie, dobra działeczka pod cmentarzyk, lekko zadrzewiona, brzózki, sosenki, ma 0.70 ha, a sprzedają jako las..obok są rolne..
22:15:40
a śpią w kartonie w spodniach od dresów :)
22:17:13
a z miesiąc temu jak jechałem do Przemyśla nieśli do samochodu jakiegoś psiaka..to był zły znak..kto by pomyślał, że teraz ja tak musiałem nieść Sabę :(

Niedziela 24.09 :: 01:45:48

ale się narobiłem, aż plecy bolą..parę godzin gotowałem i wekowałem różne mięsa co zostały w zamrażarce, przydadzą się dla maluchów, a potem może dla sobowtóra Sabci..większa polowa zrobiona..a zamrażarkę trzeba będzie odmrozić, ledwo już zipie..


01:51:08
Sabcia pochowana, pięknie ma..ja będę musiał wykupić przynajmniej 0.58 ha nad chatką, tam gdzie leży, i w ogóle tam dużo wcześniej robiłem, porządkowałem..obok zrobiona mała polanka 'tatrzańska', posadzone świerki, jodły, sosny, i zawsze sucho szybko nawet po ulewach, i rudbekii tam nie ma..najwyżej wezmę z oszczędności, na czarną godzinę, a przydałby się jeszcze chociaż hektar przeliczeniowy, jakby konik był..to i na dopłaty wtedy..może we Wtorek się dowiem co i jak, za ile..

01:55:06
pamiętam jak z Sabą poszliśmy na pierwszy dłuższy spacer tu na drugą stronę wzgórz, wyszliśmy potem na dużą łąkę schodzącą w dół, aż do szosy..ktoś akurat szedł, malutki z daleka jak mrówka, ona zauważyła i już gotowa pobiec, zobaczyć kto to, zawołałem to została :)..a później nad stawami, wyczuła nagle sarnę, jak dała dyla, jak strzała, nic nie reagowała na wołanie, pół godziny chodziłem, wołałem, żeby wiedziała gdzie jestem..bałem się czy się gdzieś nie utopi w bagnie..
01:56:18
teraz już by tak się nie zachowywała, poważna Pani :)..
01:58:25
zostawiłem sobie kosmyki włosów po niej, potem powieszę do łapacza snów, będzie jej dusza chronić..a jej włożyłem też mój kosmyk..musiałem drugi raz odkopać głowę, bo najpierw mi nie przyszło to na myśl..
02:00:35
z adopcji to raczej nici wyjdą, same pieski po przejściach, problemowe, uciekające, polujące..nie nauczone przez właścicieli, albo zepsute przez nich..pewnie trzeba będzie się rozejrzeć za szczeniaczkiem, i od małego zaczynać znów..
02:28:08
najpierw jeszcze zmierzyłem Sabę i musiałem powiększyć miejsce o 10 cm, za ciasno by miała..dł. 80cm, szer. 60cm, tak to nigdy jej nie mierzyłem, nie było potrzeby, nie wiedziałem nawet ile ma, tylko wagę znałem, zawsze 20kg..




02:29:35
a znów leciały żurawie, stada nawet po 60 szt, albo i więcej, nawet nocą..a Rudka zbiła szybkę, taki mały witrażyk, pewnie na szczęście..

Poniedziałek 25.09 ::  22.09.24
a i odśpiewałem indiańską pieśń, z bębnem w rytmie jej serca, nagle zastygłego..


22:13:26
jak była mała, szukała zaczepek, zabawy, podbiegała, łapała lekko za nogę, rękę..ludzie się bali..teraz w mieście wszystko ludziom przeszkadza..

22:15:01
jojku..'smoczyca' już ma otwarte oczka..największa jest
22:15:18
już mam wprawę, mogę zostać nianią :)
23.39.37 

żurawie Ciebie zabrały Sabciu..ale one wrócą z wiosną, a Ty?

23:41:01
nie miałaś, rarytasów, luksusów..najtańsze rzeczy, ale nigdy głodna nie byłaś..nieraz cały dzień nic nie chciałaś jeść, a nieraz jadłaś za dwóch..dodawałem Ci nawet otręby, zarodki pszenne, siemię lniane..dobre na żołądek..

23:41:53
podjadałaś trawkę, potem przerzuciłaś się na ziemię, aż się nieraz bałem czy nie za dużo połykałaś jej..

23:42:22
mam nadzieję, że mnie dobrze wspominasz..


23:49:23
w mieście nawet nie musiałaś wcześnie wychodzić, mogłaś i do południa leżeć..a jak coś, to dawałaś znać, stawałaś blisko i patrzyłaś się w oczy..

23:49:50
wytrzymała byłaś
23:52:07
przyzwyczajona do swoich miejsc..nieraz z domu, z pod stołu ciężko Cię było wyciągnąć na spacer..a potem odwrotnie, wciągnąć do domu..zapierałaś się, kładłaś..

00:12:42
w Wawie zaraz na drugi dzień by się Cię zaprowadziło do weta.. tu wszędzie daleko..szkoda, że chociaż nawet tylko nie zadzwoniłem do weta wcześniej, zorientować się..znalazłem, że to objawy tężyczki poporodowej..wapno Ci tylko dałem..
00:14:19
taką ładna pogoda..leżała byś z małymi na trawce, w słoneczku, karmiła..
00:16:08
widziałem, parę maślaków wyrosło w trawie koło chatki..
00:38:30
za młodu złapałaś nużeńca, smarowałem, pozbyliśmy się go..potem przytrafiło Ci się genetyczne zamglenie rogówki, za mało łzawiłaś, suche oko, rysowało się..smarowałem Vidisicem, fakt nieraz zbyt rzadko, ale unormowało się już, nie powiększało, na jednym oczku nic nie było widać, na drugim, lewym trochę zamglone, jakby szklane..ale nie przeszkadzało Ci to bardzo..

Nie myślałem, że to takie groźne, 2 dni i nie ma Cię, nie żyjesz..:((..teraz odlatujące żurawie będą mi się kojarzyć z Twoim odejściem..tak jak w książce 'Dziewczyny z Dzikiego Zachodu', gdzie żuraw przyszedł po starego Indianina..
I pomyśleć, że 2 Niedziele temu, 04.09. też była piękna pogoda, byliśmy na wystawie psów rasowych
było też parę szarych hasiorków
gorąco Ci było, niechętnie chodziłaś
podpijałaś wodę pieskom
Potem poszliśmy do cienia, do parku zamkowego, wpadłaś tam nawet do zbiornika z wodą, głębsza była, już chciałem Ci pomóc wyjść, ale sama dałaś radę..weszliśmy na Górę 3 Krzyży
tam nawet topinambur kwitł, koło mnie nie kwitnie, głogi obsypane owocami, aż czerwono, koło mnie same liście, nazbierałem torebkę
Widok był jak na Gubałówkę
 Szrenica?
Weszłaś nawet do tej budy, do swojej nigdy nie chciałaś
 widzieliśmy oryginalny stojak na rowery
 i Wieżę Eifla?
Zdobyliśmy Kopiec Tatarski



i widok na południe w stronę naszych Bieszczad

 szliśmy po fajnych schodkach

i zaczarowaną uliczką
 niżej rosły czarne bzy, aż gałęzie się uginały od dużych baldachów owoców, a koło mnie poopadały drobne, nic nie było..skorzystałem z okazji i też nazbierałem..a bliżej miasta przejechał Willys, poczułem się jak na amerykańskim filmie w czasie wojny..

Po poludniu zatrzymaliśmy się w Krasiczynie, ale nie do Zamku, tylko wybraliśmy się ścieżką przyrodniczą do grobu konia Sapiechów
 'zagubione' w lesie gospodarstwo
po drodze był bunkier z 'Linii Mołotowa'
 wychodząc z lasu odkryliśmy nagle pole z widokiem na daleki Przemyśl
 dalej był następny bunkier, z zarośniętymi popękanymi betonami, niczym skałki w Sudetach
mało tam nie zgubiliśmy szlaku, tak kiepsko oznakowany, a trzeba było wrócić kawałek tą samą drogą i odbić w prawo. Ze wzgórza był piękny widok na drugą stronę Sanu
Niedźwiedzia jakoś nie spotkaliśmy
Po przedarciu się przez zarośniętą chwastami polanę, wyszliśmy na nadsańskie pola
i z boku, przy drodze pochowanego konia Ralla
 za polami była pięknie zadbana i urządzona Szkółka Leśna Nadleśnictwa, z różnymi szpalerami drzew między rzędami, nie widziałem wcześniej takiej ładnej
 aż wyszliśmy na płyciutki tu, po kostki San
 całe dno jest płaskie, rzędowo ułożone płyty kamienne
 na końcu drogi ładna Karczma
 i widok jak za dawnych lat..mały domek kempingowy ze stojącym obok pod drzewem 'maluchem'

Sabuńka..tak mało cieszy teraz..tak mało się chce robić..
Zwiedziliśmy w sumie parę ładnych miejsc, byliśmy razem w Karkonoszach, weszliśmy na Krucze Skałki, zwiedziliśmy Karpacz i Western City, w Górach Stołowych, W Kudowie Zdroju, Duszniki Zdrój, Jezioro Otmuchowskie, w Wiśle łaziliśmy i po wzgórzach, i pod skocznią, wtedy w budowie.Na Babią Górę weszliśmy, gdzie na szczycie było sztormowo, 10 w skali Beauforta, a na dole bezwietrznie i słonecznie, 2 razy musiałem Cię znieść z 2 metrowej skały z łańcuchami, aż mi samemu się nogi ugięły..W Zakopanem m. in. Dolinę Chochołowską. Kościeliską, Hala Gąsienicową, Jaszczurówka, Antałówka..Czorsztyn, Niedzica, gdzie czekałaś grzecznie z godzinę na smyczy uwiązana pod budką, a ja się załapałem z jakąś wycieczką, potem poszliśmy nad plażę, ja pokąpałem się, Ty łaziłaś między innymi i starałaś się wycyganić coś dobrego..Trzy Korony ominęliśmy, bo akurat lało cały dzień..taki mieliśmy rajd wzdłuż południowej granicy. No, i nad Soliną, Tama i tajemne wzgórza, zatoczki, ale Połonin nie widziałaś..
Z pod Śnieżki, Babiej Góry, i Zakopanego mam nawet przywiezione i posadzone tu świerki, rosną ładnie. Najlepiej się udało na Antałówce, jest tam skrót do miasta przez świerkowy lasek, i w nim było parę małych siewek, po odrośnięciu tu okazało się, że to jodła!..rośnie, już ma ze 2 metry..do tej pory nie mam pojęcia skąd się tam wzięły w tych świerkach..

Jak pojechałem oglądać Husky do Rymanowa, wyleciały do siatki kojca 4 psiaki, skakały, łasiły się, szukałem suczki z niebieskimi oczkami, była z jednym niebieskim, drugim brązowym, a z 2 niebieskimi piesek..już miałem się decydować, gdy Ty nagle wybiegłaś na chwilę z budy, do mamusi, i zaraz schowałaś się z powrotem..taka byłaś bojaźliwa..od razu mnie urzekłaś, wyglądałaś akurat tak jak wymarzyłem, i Ciebie wybrałem..po 3 latach byliśmy nawet odwiedzić Twoich rodziców, ale Cię nie poznały, warczały tylko.
Pewnie też już nie żyją ze starości, dołączyłaś do Nich..



Jak co roku wiewiórki ogołociły orzechy włoskie, dla mnie zostały tylko spadnięte resztki..a część słoneczników wyjadły ptaki..a niech sobie jedzą..

















39 komentarzy:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Tak mi przykro, nie mogę nic więcej sensownego napisać, pozdrawiam.

jola pisze...

Bo nie ma sensownych słów w takich chwilach, łzy ciekną mi po policzku, w gardle dławi. Dbaj o maluchy...

aneta pisze...

Szczerze współczuję ... Takie straty bardzo się przeżywa.... Maluchy powinny być pociechą.

M. pisze...

Nie zostawiła Cię samego. Masz cały wagon pięknych wspomnień i jej dzieci. One Ci pomogą wydobyć się ze smutku. Na pewno pokochasz któregoś malucha i nauczysz go trudnego, traperskiego życia. Kto, jak nie Ty?!
Tylko koniecznie wyrzuć na śmietnik poczucie winy, albo najlepiej zakop je głęboko w ziemi!
Moja Weronika, na grobach naszych zwierząt, zawsze układa malowane kamienie. Pięknie to wygląda, tylko później kury psują - trzeba by ogrodzić.
Trzymaj się!

Aradhel pisze...

;(;(;( Biedna Saba i Ty biedny... wiem co czujesz, jak ból rozdziera serducho. 5 lat temu zmarła moja kotka miała 15 lat i nie upilnowaliśmy i się okociła - płuca nie wytrzymały tydzień walczyliśmy...nad ranem udusiła się na naszych oczach... wciąż widzę jej ciałko zesztywniałe... ech :( nigdy tego nie zapomnę i zawsze będzie mi bardzo smutno..

Uściski ogromne... maleństwa teraz ważne na żałobę przyjdzie jeszcze czas ...

Lusi pisze...

Wielka szkoda.... Trzymaj się tam jakoś.
Pozdrawiam
Lusi

Cynthia pisze...

Znam ten ból...
Ale Saba nie zostawiła Cię samego, jest w tych maluszkach, które zostawiła Ci pod opieką. Łatwiej jest znieść ciężar takiego rozstania kiedy trzeba się zająć kimś, kto jest maleńki, bezradny i potrzebuje naszej pomocy. Saba miała dobre życie i tak zapamiętaj ten czas. Nie wbijaj się w poczucie winy bo to najgorsze co możesz zrobić...zawsze jest jakieś ale, zawsze mamy wątpliwości, że coś można było zrobić inaczej...to jest życie, które leci dalej do przodu... Przelej teraz całą miłość na tego wybranego maluszka mając w pamięci Sabę i wszystkie dobre dni...
Ściskam cieplutko :*

Di pisze...

Wilku,brak mi słów pocieszenia, sama jestem tym faktem załamana i rozpłakałam się :( uściski , trzymaj się :(

PATI pisze...

Heniu łzy kapią tak samo jak Tobie.Dla mnie twój blog zaczął się od Sabci .Coś okropnego ze w pobliżu nie nasz fachowej weterynaryjnej pomocy.Są małe szczeniaczki pięknej wilczycy,musisz im pomóc.

Trzymaj sie dzielnie choć wiem ze to trudne.Pozdrawiam

kyja pisze...

ojej...przykro mi bardzo z powodu Saby. Trzymaj się i nie zadręczaj! masz przecież młode szczenięta po niej! na pewno któreś szczenię pozostanie przy Tobie i będzie psem trapera:)
wiem jakie to okropne gdy najlepszy przyjaciel pies odchodzi...taka kolej rzeczy niestety...
Pozdrawiam!

ankaskakanka pisze...

Współczuję bólu i rozpaczy. Dobry pies jest jak dziecko ale Ty zrobiłeś wiele dla niej. Opiekowałeś się, leczyłeś, karmiłeś, byłeś dla niej przyjacielem, niesamowitym opiekunem. Nie zadręczaj się, tak miało być. Pokochaj jakieś maleństwo. Wypełni pustkę po Sabie. Pozdrawiam i łączę się w bólu.

słowa malowane pisze...

bardzo mi przykro. Bardzo.

Sarenzir pisze...

Bardzo mi przykro, nie zadręczaj się, że mogłeś coś zrobić inaczej- jakbyś wiedział co, to byś zrobił. Doświadczenie na przyszłość, bo kto mógłby zostać u Ciebie jak nie jedno z dzieci Saby ? Jeszcze będziecie biegać z Sabą po drugiej stronie Tęczowego Mostu.
Dla Saby [*]

Justka pisze...

Przykro mi....naprawdę wiem co to za ból, pożegnałam już kilku wiernych druhów - pieski, kotki, kanarki no i świnki morskie...chociaż najbardziej serce się kraja za psiakami w końcu to najlepsi przyjaciele człowieka i część rodziny i ja tak naprawdę myślę. Czas leczy rany a jak szczeniaczki dorosną to jakoś zapełnią tą pustkę....
Pozdrawiam

:)Maga pisze...

Strasznie mi przykro,
wiem co czujesz:(((
Przytul odemnie maluszki.

HANNAH - UNE FEMME pisze...

Jest mi strasznie przykro, pokochałam Twoja Sabe i bardzo będzie mi brakować jej zdjęć w Twoich reportażach. Buziolki dla maleństw.

Ananda pisze...

Wilku! Bardzo mi przykro, wspieram Cię z całych sił...

weszynoska pisze...

Nic nie napiszę bo nie ma takich słów :( Ale jestem z Tobą....Trzymaj się Wilku

OLQA pisze...

wielka szkoda:(((((

Asia i Wojtek pisze...

Bardzo, bardzo mi przykro. Czasami po prostu nic nie można już zrobić. Teraz musisz skupić się na maluszkach, a Saba na pewno pomacha do Ciebie ogonem, patrząc z wyżyn.
Trzymaj się jakoś...
Asia

artur xxxxxx pisze...

Bardzo współczuję.

Go i Rado Barłowscy pisze...

Jeśli byś chciał od nas Ogara, To mamy dla Ciebie bardzo fajnego psiaka z papierami. Będzie Cię kosztował złotówkę.

Pzdr.

Grey Wolf pisze...

Dzięki wszystkim za słowne wsparcie..czas leczy rany..pozostają wspomnienia..
Trzeba będzie się rozejrzeć pewnie za nową hasiorką, i zaczynać od nowa..
Ogary jeszcze bardziej polujące chyba :)..a hasiorki takie wilczaste są..

Margarytka pisze...

Współczuję Ci bardzo. Pięknie o niej napisałeś. Mam nadzieję, że jakoś dasz sobie radę. Pilnuj maluszków, żeby zdrowe rosły. No i się popłakałam :(

Pery pisze...

Szkoda pieska, ale widać tak musiało być... Niech spoczywa w spokoju w psim niebie. Amen...

POLALA pisze...

Smutne.
Mama owczarka i nie wyobrażam już sobie żeby miało jej nie być.
Rozumiem rozpacz.

Ataner pisze...

Tak mi przykro i wspolczuje Ci z calego serca.
Saba pozostanie w Twoim sercu i myslach, tak pieknie o Niej napisales.
Przezyliscie razem wiele pieknych chwil. Ja caly czas mam przed oczami zdjecia,jak Saba ciagnela sanie kiedy wybrales sie na Boze Narodzenie do Warszawy.
Dzielna dziewczynka! Zawsze byla obok Ciebie i wierze, ze bedzie na Ciebie spogladala z drugiej strony teczy.
Trzymaj sie!

Ataner pisze...

Musze jeszcze cos dopisac. Wiem, ze jestes wsciekly, smutny i zarzucasz sobie, ze mogles zrobic wiecej.
Bo, bo, bo! mogloby byc inaczej....tak musialo byc!(samo zycie, uwierz mi), - samochod odmowil posluszenstawa itd.
Saba Cie ukochala a Ty ,dales jej przepiekne zycie. Wiem, wiem, mogla jeszcze zyc, ale tak bylo zapisane w gwiazdach.
Nie zalamuj sie, ona zawsze bedzie przy Tobie.

Grey Wolf pisze...

Taka Kochana była :(..trzeba dalej robić..

Anonimowy pisze...

Też mam internet tak wolno chodzący i zawieszający się, że dopiero dziś przeczytałam o Sabie :-((
NIGDZIE i u NIKOGO nie byłoby Jej lepiej niż u Ciebie - i nic więcej się nie liczy !! Czeka na Ciebie w Psim Raju - tak tymczasowo - spotkacie się kiedyś... Ale na razie - niech Jej tam dobrze będzie...
Trzymaj się jakoś... :-((
Pozdrowienia - Ania B.

Grey Wolf pisze...

żebym nie zlekceważył pierwszych objawów :(

247365 pisze...

Wilku,
dbaj o maluszki Saby, Ona jest przy Tobie.
Trzymaj sie! Wiem, ze nie jest latwo:(

Anonimowy pisze...

ale dlaczego dales maluchom napar z czosnku ? ja bym sie bala Cebula i czosnek zawierają substancje (dwusiarczek n-propylu oraz siarczan S-metylocysteiny), które wywołują anemię hemolityczną u psów i kotów. Uważa się, że o ile cebula nie jest psu do niczego potrzebna, to czosnek może być podawany w niewielkich ilościach ze względu na swe prozdrowotne właściwości. Nie ustalono jednak rzeczywistych dawek toksycznych tych warzyw.
Toksyny cebuli i czosnku powodują tworzenie się w erytrocytach tzw. ciałek Heinza. Zbudowane są one ze zmodyfikowanej hemoglobiny. Posiadające je krwinki czerwone mają zmieniony kształt i nie mogą już efektywnie przemieszczać się przez najmniejsze naczynka, ani sprawnie brać udział w wymianie gazowej. Ponadto łatwo pękają. Uwolniona hemoglobina przedostaje się do nerek wywołując czerwone zabarwienie moczu Na skutek zmniejszonej liczby erytrocytów występuje niedotlenienie objawiające się sinicą błon śluzowych. Pies słabnie, serce i płuca przyspieszają, aby nadrobić niedobory tlenowe.

Grey Wolf pisze...

bo piły przez 2 dni zakażone mleko Saby..a czosnek jest bakteriobójczy..tego naparu to parę kropel tylko..mocz mają bezbarwny..

rancho lavender pisze...

przykro mi ....walcz o maluchy,
tylko Ty im zostałeś ... trzymam kciuki , wyrosną zdrowe i dostarczą Ci wiele radości.pozdrawiam

Elisse pisze...

Mam straszne zaległości i dopiero dzisiaj przeczytałam. Strasznie mi przykro. Niby czas leczy rany, ale ja do dnia dzisiejszego nie mogę się pogodzić ze śmiercią Adamka.Czas leczy rany, ale nigdy niestety nie zapełni pustki. Trzymaj się.Wiem,że żadne słowa tu nie pomogą.
Nie wiem jak z czosnkiem, ale cebula dla kota to śmierć, myślę,że anonimowy wie o czym pisze i chyba bezpieczniej jest zaprzestać podawania- albo może z lekarzem skonsultuj.

Grey Wolf pisze...

Ranczo Lavender- piją już 2 razy więcej..niedługo zaczną i jeść..
Elisse- ciężko się pogodzić..tyle błędów..czekolada też zabójcza, a niektóre jedzą..

Wonne Wzgórze pisze...

wiem co to znaczy stracić ukochaną istotę i wiem co to znaczy pożegnać ją na własnych rękach. Na pewno nie jest to Twoja wina, zrobiłeś wszystko co mogłeś, a ona zostawiła Ci dzieciaki do opieki i teraz musisz się nimi zająć jak najlepiej.
Dla mnie zwierze jest takim samym członkiem rodziny, jak człowiek i tak samo przeżywamy ból po stracie, strasznie spłakałam się czytając o Sabie. Szczerze wierzę, że dasz sobie radę z wychowaniem maluszków.

Beata Sw. pisze...

Tak mi przykro:-((Wiem co czujesz:-(Pożegnałam 2 lata temu kotkę, też mi na rekach umierała, tez miała kroplówki, przez święta robiłam sama... długo wyrzucałam sobie ze może coś nie tak zrobiłam, do dziś wspomnienia bolą. Teraz są inne koty. Tyle mogę dla niej zrobić...dać dom innym i dbać o nie.Pozdrawiam