wtorek, 15 czerwca 2010

W Sobotę był rekord 35 st. w południe ! W Niedzielę już 'zimno' 22st., a wczoraj popadało. Dziś już tylko 18st..brr ;)
Na początku tygodnia zapowiadali burze, to posiałem trochę trawki, a był upał i susza..Posadzone przed 15 maja ziemniaczki zgniły na miazgę, ocalało trochę rosnących ciut wyżej. Została mi jeszcze torba sadzeniaków, już z kilku cm 'wąsami', to przekopałem 3 rządki i posadziłem na nowo. Z posianego słonecznika, wykiełkowało tylko 6 ziaren, a najładniejszy jest siódmy, co sam się wysiał jesienią..kukurydzy aż 3szt. !, cebula ledwo ledwo, fasolka, buraczki ani jedna, wszystko pogniło..zastoisko wody się zrobiło, a potem na gliniastej powierzchni zbita skorupa, że ledwo łopatę można było wbić.
U sąsiada na końcu pola, na większym zboczu, takie błoto się zrobiło, że jakby jeszcze z tydzień popadało, to mogłaby się i zrobić lawina błotna. Tu już woda w studni opadła o 1.5m, ale miejscami jeszcze wody gruntowe wysoko, i są małe 'grzęzawiska' w nieckach terenu..
Saba już na 'wolności, biega cały dzień i noc na dworzu, a raczej głównie leży i śpi :)
Wyczyściłem z zielska dawne wysypisko popiołów, szkła i innego żelastwa, i powstał na razie dodatkowy warzywniaczek. Popiół jest bardzo dobrym nawozem, i tam ziemia lekka, czarna.

Był czas sadzenia..powysadzałem z pojemników wysiane wcześniej kalarepki, ogórki, pomidory, kalafiory, kabaczki, dynie i truskawki. Trzeba było latać i podlewać :)..
No i wysadziłem też rosnące przez rok w doniczkach małe drzewka, na wykoszonym z płożących jeżyn i pokrzyw kawałku. A były to - jodła arizońska, sosna Jeffreya, sosna chińska, świerk Engelmanna, jodła mandżurska, jodła Nikko, brzoza dahurska. Potem będzie "park leśny' :)..
 


- Sosna Jeffreya 20cm wys.








I kupiłem na rynku Miłorząb chiński (japoński), ma zdrowe liście, na herbatki ziołowe..

A i sukces !..z ostatnich 7 nasionek szałwii białej 1 wykiełkowało !, ale już nie wysiewałem w pojemniku bezpośrednio do ziemi, tylko na watę. Jak puściło dwa listki, to wyciąłem ten kawałeczek z korzonkiem, i wsadziłem do puszki z ziemią, na razie rośnie :)

I wreszcie po 3 latach przerwy zakwitł mak syberyjski, tak to kwitł raz zaraz po przesadzeniu, a potem miał tylko liście..

Dziś wyciąłem w balach przy drzwiach kolejne dwa otwory pod małe luksfery, bo ktoś mądry nie pomyślał wcześniej żeby w drzwiach zrobić szybę, i w korytarzu ciemno jak w piwnicy :)..kiedyś jeszcze trzeba wyciąć tak samo z drugiej strony drzwi.

Parę dni wcześniej podłączyłem też drugą lampkę na zewnątrz chatki, gdzie potem w planach jest weranda. Tylko zeszło trochę czasu z tym, bo bez zastanowienia podłączyłem dwa przewody bezpośrednio do wychodzących z wyłącznika pierwszej lampy, i efekt był taki, że jedna się paliła nawet przy wyłączonym, a przy włączonym druga gasła, 'czarna magia'..potem dopiero 'poszedłem po rozum do głowy' i okazało się, że mam 'plus' na dwóch drutach, zamiast minus i plus :)..przynajmniej zwarcie się nie robiło ;)..no i zaraz podłączyłem prawidłowo..jeden do masy, drugi do wyłącznika na 'plus'..i działają obie :D

Raz nad samym dachem, nisko, krążył myszołów.

Wykopałem z pobocza drogi parę sosenek, i dosadziłem jeszcze na obrzeżu działki. Uratowałem je przed rozjechaniem. No i wpadłem na pomysł, żeby zamiast co jakiś czas przegniwających słupków, posadzić w kwadracie 1.6m x 1.6m, cztery sosenki, na których potem będzie można zrobić rusztowanie pod beczkę na wodę, i letni prysznic :)..to samo zrobiłem w innym miejscu, tyle że większym, 5 x 5m, pod wybieg z siatką, np. dla piesków..poszło 9 sosenek, plus jedna już rosnąca śliwa..sosenki brałem z zarastających nieużytków, 80cm wysokości, czyli ok. 4 letnie, nie mają jeszcze wtedy dużego korzenia, tylko trzeba z bryłą ziemi wykopać i przenieść. Jak młode przyrosty 'podwiędną', to trzeba dobrze podlewać, póki się nie wyprostują do góry. Będzie ładnie, zielono, i naturalistycznie :)

Tu w ogóle nadleśnictwo traktuje sosny jak chwasty, bo naturalnymi lasami tych terenów są jodłowo-bukowe. A mi się zawsze bory sosnowe podobały, np. na Mazurach, Borach Tucholskich, no i nadmorskie. Fakt, że nie są tak odporne na duże śniegi jak świerki, jodły, i potrafią się łamać pod jego ciężarem, ale mają swój piękny urok.
Niedaleko za potokiem przewaliło się jakieś wielkie drzewo, było słychać huk upadku.
Kwitną begonie,


i późniejsza fioletowa
odmiana rododendronu..




Podjadam pierwsze poziomki i zrobiłem kolejny garnek kompotu rabarbarowego, bo idzie jak woda :)..jak ktoś lubi 'mocniejsze' to polecam pół na pół z piwem do szklanki, wychodzi pyszny napój musujący, i nie 'śmierdzi' piwem ;)

2 komentarze:

Los alpaqueros pisze...

To kwitnące to nie begonia;)lecz też piękna piwonia.Pozdrawiamy Szarego Wilka.(u nas już trzeci dzień pięknie i słoneczko.

Grey Wolf pisze...

A no tak, racja, piwonia ! :) Tu dziś pół dnia padało jeszcze..od jutra zapowiadają jakąś poprawę.