poniedziałek, 2 sierpnia 2010

I lipiec zleciał, nie wiadomo kiedy, jak co roku. Mało pod koniec nie było trzeciej powodzi, brakowało 2 dni deszczu. U mnie barometrem od tego jest studnia, w zależności od poziomu wody w niej.

No i mury pną się do góry ;).. w korytarzu ścianka już pod sufitem, podwójny kontakt zmieniony na z diodą.
 Luksfery wyłożone cienkimi deseczkami, 19cm długości, z ociepliną tyle wyszło grubości..  przed -











 i po -













i ściana ganku też, już nawet pomalowana mahoniem, potem dojdą jeszcze ozdobne sosnowe listwy po obrzeżach..



Cokoły pod przyszłą werandę też wylane. Było roboty, bo na jeden wychodzi 3 wiadra betonu, a nie mam betoniarki, rozrabiam w wiadrze. Żwirek przywożę autem w worku, jednorazowo mogę wziąć 6 wiader, a tył już tak siedzi wtedy, że na dziurach zahacza nieraz o ziemię. Nie wiem czy nie od tego urwała się opaska podtrzymująca bak, czy przerdzewiała już po prostu. A następnie jeszcze 400m trzeba przewieźć na taczce po 2 wiadra.
Cokoły wypoziomowałem.
Potem trzeba będzie wybrać ziemię, wyrównać, o 15cm obniżyć teren, bo idzie pochyło, i pierwsze słupki byłyby pod nią. Ciężko to idzie, bo glina z kamieniami, ledwo można wbić łopatę.

Nie mam też dużej, mocnej piły do drewna, to na ścianki przyszłego schowka, przecinam kłody starą słowiańską metoda 'z epoki żelaza' :)..trzeba najpierw zrobić wzdłuż mały rowek siekierą..
potem powtórzyć czynność, ale głębiej..

i trzeci etap, rozłupać trzymające drzazgi..czwartym etapem będzie ociosanie powierzchni..tak kiedyś robiono deski na mosty, kładki, itp.


Oczyściłem z chwastów klombik, już nie było widać co na nim rośnie ;). Nożem starałem się wydłubywać z korzeniami, bo tak to w mig odrastają..przy krzewach rosną właśnie takie wieloletnie, bulwiaste, a na warzywniaku wyrastają przeważnie jednoroczne.. przed -
i po -


Kwitły 'cytrynki' i lilia










ostróżka
 róża pnąca, dzikie też

jukka















Po deszczu na świeżo wysypanej ziemi na drodze, nocą musiała przejść sarenka

a co dziwne, było to z 5m od domu, koło ulubionego drzewa Saby do spania, czyli 40letniej tuji. Tylko, że w deszcz to leży głównie pod daszkiem :).
Opryskałem wiśnie środkiem przeciwgrzybowym, na opadzinę, bo już połowy liści nie miały, tak to nic więcej nie pryskam. Pierwsze papierówki już spadają, ale małe jakieś w tym roku, borówka amerykańska też słaba, za to ma sporo młodych przyrostów. Poziomki dalej owocują, maliny już się skończyły, jeszcze będą jesienne.
Porzeczki czerwone co dzień coś podjadało od góry, zostawały same ogonki. Albo jakieś ptaki skubały, ale podejrzewam popielice bo na jabłka przychodzą też.
Słoneczniki duże sprzedają, a u mnie dopiero pąki wyrastają..pewnie chińskie sprowadzają ;)..
Na koniec widok przed przelotnym deszczem :)

wtorek, 29 czerwca 2010

Wczorajsza robótka..
musiałem dać z desek 'wybrzuszenie' na dodatkową ociepline, bo wychodzi na dole rura odpływowa i zimnej wody od zlewu w kuchni. Żeby zaraz nie zamarzły :)..
luksfery też już wstawione, więcej światła :)..wyłącznik będzie zmieniony na inny, pokojowy z diodą, zamontowany potem na desce..
 Jak zrobić góralski warkocz na listewce - przewiercić otwory..
 ..i przeciąć wzdłuż nich, i gotowe :)..wychodzą 2 sztuki..

po zamontowaniu..


W gąszczu zielska w wysianej kiedyś szałwii białej znalazłem jednak jedną wykiełkowaną !, czyli razem mam teraz dwie sadzonki :)..
( pośrodku lewego dolnego rogu, malutka jeszcze )
A to siewki szałwii lekarskiej..

Wysadzonym go gruntu siewkom kalafiora coś poobgryzało większość liści, wygląda jakby jakiś ptak dziobał :/.

Ludzie honorowo oddają szpik kostny, a firmy pośredniczące biorą za to grubą kasę. To tak jak z darami ubrań na PCK, potem w Azji, czy Afryce są sprzedawane. Nawet polskie mleko z darmowych darów unijnych, znaleziono w sklepiku małej mieściny afrykańskiej, po 5zł za karton, w przeliczeniu.

Idą upały..

niedziela, 27 czerwca 2010

Wspomnienie z powodzi.
Był reportaż o powodzianach, zalało im sklep po dach, towar zniszczony, a faktury, ZUS za pracowników trzeba zapłacić, itd...i skąd na to brać..nie ma żadnych uregulowań prawnych na takie losowe zdarzenia..makabra..Ale czy Kapitalizm nie polega na wypadaniu z gry słabszych ?..inni się cieszą wtedy z mniejszej konkurencji..zawsze najlepiej się zarabia na katastrofach, i wojnach..gospodarki rozkwitają, wszystko nowe potrzeba wtedy.

Pokazywali też ofiary chuligańskich wybryków, pobitych do nieprzytomności, sparaliżowanych, do końca życia na wózku albo na łóżku..a najczęściej sprawcami są synowie policjantów, prawników, lekarzy, itp., czyli z układami, czujący się bezkarnie, i ponoszący minimalne konsekwencję tych czynów.
Mówią zaraz o bandziorach, a czy to też nie czyjeś 'kochane, dobre' dzieci ?? Zawsze inne jest prawo dla mających władzę, pieniądze, a inne dla reszty..
Z okazji wydania teledysku Kory, mówiła, że trzeba piętnować zakłamanie księży..ale czy cały kościół nie jest zakłamany i z tego się utrzymuje? Zresztą cały świat żyje w zakłamaniu, czysta prawda jest nie wygodna..a każdą najszlachetniejszą nawet idee człowiek i tak zepsuje dla własnych korzyści..
Tak jak i było z komunizmem, potem socjalizmem, realnym socjalizmem, zepsutym socjalizmem..;)

Wracając do chatki..
Pogódka dalej normalna, czyli 'pod psem', nie obrażając psów ;).. pochmurno, mży, zimno 16st..
Na czasce pod daszkiem ganku uwił sobie gniazdko ptaszek, chyba słowik rdzawy, bo w zeszłym roku miał gniazdko w innym rogu dachu w zawieszonej doniczce..ale to miejsce wybrał kiepsko..póki ciągle padało, mniej się chodziło to miał spokojniej, a teraz jak robię akurat ściankę ganku, to się raz spłoszył 4 dni temu, i od tej pory nie pokazał..a 3 jajeczka leżą w gnieździe..już nic z nich nie będzie :/..na dodatek wczoraj Rudka złapała jakiegoś ptaszka i zjadła..nawet nieżywy kret leżał przy drzwiach..
Po woli wyłania się nowa konstrukcja ściany ganku z drzwiami :)..potem trzeba z drugiej strony to samo powtórzyć
ścianę z lewej z oknem, robiłem 2 lata temu..
 wraz z odeskowaniem wystającego daszku i rynną
 a deskę pod rynnę tak wyciąłem ozdobnie :)

na dotychczasowego stolarza mogę już mało liczyć, zajęty zawsze swoją robótką, też wykańcza przybudówkę z pokojem agroturystycznym..w zeszłym roku już mu desek brakowało, ostatnio mówił, że jakieś kantówki, krokwie, łaty, itp., zrobi od razu według potrzeby..teraz stwierdził, że nie ma czasu..miał pociąć 1 deskę na 3 szt. kantówki 5x4 cm, to przez dwa tygodnie leżała, dopiero jak podjechałem, się zlitował i w 5 min. pociął..będę musiał brać teraz pewnie z tartaku w dolinie..
Sianokosy zrobione ;)

a chwasty na reszcie działki znów trzeba już zacząć kosić od nowa..

Dziś z serii drzewek Świerk Biały Conica (Picea Glauca Conica), ma już ponad 10 lat, a przywieziony był i przesadzony z działki pod Warszawą.
z wszędobylską Rudką :)

Kwitł jaśminowiec, wajgela..

wtorek, 15 czerwca 2010

W Sobotę był rekord 35 st. w południe ! W Niedzielę już 'zimno' 22st., a wczoraj popadało. Dziś już tylko 18st..brr ;)
Na początku tygodnia zapowiadali burze, to posiałem trochę trawki, a był upał i susza..Posadzone przed 15 maja ziemniaczki zgniły na miazgę, ocalało trochę rosnących ciut wyżej. Została mi jeszcze torba sadzeniaków, już z kilku cm 'wąsami', to przekopałem 3 rządki i posadziłem na nowo. Z posianego słonecznika, wykiełkowało tylko 6 ziaren, a najładniejszy jest siódmy, co sam się wysiał jesienią..kukurydzy aż 3szt. !, cebula ledwo ledwo, fasolka, buraczki ani jedna, wszystko pogniło..zastoisko wody się zrobiło, a potem na gliniastej powierzchni zbita skorupa, że ledwo łopatę można było wbić.
U sąsiada na końcu pola, na większym zboczu, takie błoto się zrobiło, że jakby jeszcze z tydzień popadało, to mogłaby się i zrobić lawina błotna. Tu już woda w studni opadła o 1.5m, ale miejscami jeszcze wody gruntowe wysoko, i są małe 'grzęzawiska' w nieckach terenu..
Saba już na 'wolności, biega cały dzień i noc na dworzu, a raczej głównie leży i śpi :)
Wyczyściłem z zielska dawne wysypisko popiołów, szkła i innego żelastwa, i powstał na razie dodatkowy warzywniaczek. Popiół jest bardzo dobrym nawozem, i tam ziemia lekka, czarna.

Był czas sadzenia..powysadzałem z pojemników wysiane wcześniej kalarepki, ogórki, pomidory, kalafiory, kabaczki, dynie i truskawki. Trzeba było latać i podlewać :)..
No i wysadziłem też rosnące przez rok w doniczkach małe drzewka, na wykoszonym z płożących jeżyn i pokrzyw kawałku. A były to - jodła arizońska, sosna Jeffreya, sosna chińska, świerk Engelmanna, jodła mandżurska, jodła Nikko, brzoza dahurska. Potem będzie "park leśny' :)..
 


- Sosna Jeffreya 20cm wys.








I kupiłem na rynku Miłorząb chiński (japoński), ma zdrowe liście, na herbatki ziołowe..

A i sukces !..z ostatnich 7 nasionek szałwii białej 1 wykiełkowało !, ale już nie wysiewałem w pojemniku bezpośrednio do ziemi, tylko na watę. Jak puściło dwa listki, to wyciąłem ten kawałeczek z korzonkiem, i wsadziłem do puszki z ziemią, na razie rośnie :)

I wreszcie po 3 latach przerwy zakwitł mak syberyjski, tak to kwitł raz zaraz po przesadzeniu, a potem miał tylko liście..

Dziś wyciąłem w balach przy drzwiach kolejne dwa otwory pod małe luksfery, bo ktoś mądry nie pomyślał wcześniej żeby w drzwiach zrobić szybę, i w korytarzu ciemno jak w piwnicy :)..kiedyś jeszcze trzeba wyciąć tak samo z drugiej strony drzwi.

Parę dni wcześniej podłączyłem też drugą lampkę na zewnątrz chatki, gdzie potem w planach jest weranda. Tylko zeszło trochę czasu z tym, bo bez zastanowienia podłączyłem dwa przewody bezpośrednio do wychodzących z wyłącznika pierwszej lampy, i efekt był taki, że jedna się paliła nawet przy wyłączonym, a przy włączonym druga gasła, 'czarna magia'..potem dopiero 'poszedłem po rozum do głowy' i okazało się, że mam 'plus' na dwóch drutach, zamiast minus i plus :)..przynajmniej zwarcie się nie robiło ;)..no i zaraz podłączyłem prawidłowo..jeden do masy, drugi do wyłącznika na 'plus'..i działają obie :D

Raz nad samym dachem, nisko, krążył myszołów.

Wykopałem z pobocza drogi parę sosenek, i dosadziłem jeszcze na obrzeżu działki. Uratowałem je przed rozjechaniem. No i wpadłem na pomysł, żeby zamiast co jakiś czas przegniwających słupków, posadzić w kwadracie 1.6m x 1.6m, cztery sosenki, na których potem będzie można zrobić rusztowanie pod beczkę na wodę, i letni prysznic :)..to samo zrobiłem w innym miejscu, tyle że większym, 5 x 5m, pod wybieg z siatką, np. dla piesków..poszło 9 sosenek, plus jedna już rosnąca śliwa..sosenki brałem z zarastających nieużytków, 80cm wysokości, czyli ok. 4 letnie, nie mają jeszcze wtedy dużego korzenia, tylko trzeba z bryłą ziemi wykopać i przenieść. Jak młode przyrosty 'podwiędną', to trzeba dobrze podlewać, póki się nie wyprostują do góry. Będzie ładnie, zielono, i naturalistycznie :)

Tu w ogóle nadleśnictwo traktuje sosny jak chwasty, bo naturalnymi lasami tych terenów są jodłowo-bukowe. A mi się zawsze bory sosnowe podobały, np. na Mazurach, Borach Tucholskich, no i nadmorskie. Fakt, że nie są tak odporne na duże śniegi jak świerki, jodły, i potrafią się łamać pod jego ciężarem, ale mają swój piękny urok.
Niedaleko za potokiem przewaliło się jakieś wielkie drzewo, było słychać huk upadku.
Kwitną begonie,


i późniejsza fioletowa
odmiana rododendronu..




Podjadam pierwsze poziomki i zrobiłem kolejny garnek kompotu rabarbarowego, bo idzie jak woda :)..jak ktoś lubi 'mocniejsze' to polecam pół na pół z piwem do szklanki, wychodzi pyszny napój musujący, i nie 'śmierdzi' piwem ;)