środa, 3 października 2012

Lampy..

Postanowiłem przenieść lampę z nad drzwi wejściowych w ganku, na drugą stronę przyszłej werandy ze stołem i ławami z bali.
Najpierw trzeba było oczyścić bale z pajęczyn ;), poszpachlować dziurki po owadach, uszczelnić szpary między balami wiórami, wykończyć ładnie brzegi luksferów, i pomalować wszystko lakierobejcą :)
potem podłączyć i zawiesić lampę z podkładką drewnianą, własnej roboty..
 włącznik jest po drugiej stronie ściany, na ganku
A na ganek poszła nowa lampa, kupiona za parę złotych na bazarku..
też na dodatkowej deseczce, i kabli nie widać :)
Przy okazji zawiesiłem wreszcie pomalowaną już rok temu (czekała na natchnienie) lampę trójkątną, przed gankiem..
Tajemne indiańskie wzory, naniesione przeze mnie farbkami do szkła..
i zapalona, w nocy ładnie się prezentuje, kolorowo, i oświetla studnię :)

ps. Nowy blog o moich konikach tu "Kronika Końska :)"




poniedziałek, 17 września 2012

Kucyk

Ma być kucyk -

Pojechałem do banku, żeby pobrać kaskę na niego i małą bryczkę..a nie mogłem znaleźć dowodu osob.

W banku nie chcieli gadać, prawo jazdy ich nie obchodzi, chociaż te same dane są, nazwisko, adres, pesel..
Dowodu od roku nie używałem, teraz jak pilnie potrzebny to nie ma :/..trzeba będzie zgłosić zaginięcie i wyrabiać nowy..
Szukając po półkach nowego, znalazłem stary dowód :)

Mini traktorkiem z kosą listwową oczyściłem z jeżyn, krzaków, drzewek z pół hektara nieużytków pod pastwisko, a tu nici na razie..
Może w banku przyjmą zaświadczenie o zaginięciu i tymczasowy dokument z gminy?..albo uda się od kogoś pożyczyć do czasu wyrobienia nowego..
Poza tym były zbiory jeżyn, borówki amerykańskiej,
i 'amku' z niej :)
Jest też wysyp jabłek, śliwek..dziś zebrałem wiaderko orzechów włoskich, te które mogłem dosięgnąć z ziemi..a już wiewiórki zaczynają buszować..za 3 dni nie będzie ani jednego orzecha :D



sobota, 1 września 2012

Sosna..

Chciałem tylko przesadzić obgryzioną przez kozę sosenkę do lasu, a w to miejsce dać nową..
a skończyło się na przekopaniu z rudbekii większego kawała w rogu działki
a tak wyglądało przed..
po wyrównaniu, zgrabieniu i posianiu trawki - tak..
po lewej wierzby na przyszły 'Płotek Shayneen' odgradzający kompostownik
jak później sosenki podrosną będą jako naturalne słupki do ogrodzenia :)
góra rudbekii na kompost..
Jest nawet wreszcie wydzielone miejsce na przesadzoną z donicy trawę żubrówkę (sweet grass)
i po obcięciu do suszenia, teraz będzie się mogła rozrosnąć w większą kępkę..
a przy kopaniu dołka znaleziony skarb..stara motyczka..
bez wykrywacza metali;)..10cm dalej i bym nie natrafił na nią..szkoda, że nie złote monety :D
Saba pilnuje kózek
i wilk w owczej skórze :)





niedziela, 26 sierpnia 2012

Olimpiada..

Po co teraz robią Olimpiady?..
Kim trzeba być żeby pobić tak wyśrubowane rekordy?..jakimś cyborgiem?..mutantem..czy na metabolikach..
No, chyba że kogoś satysfakcjonuje wynik o 1 setną sekundy lepszy, o 1 cm dalej, wyżej, itp...ale chodzi już tylko o kasę..zwłaszcza dla rzeszy działaczy..
Czy to w ogóle jeszcze jest sport?..raczej biznes sportowy, który musi się kręcić bez celu..i podsycany sztucznie przez media..bez manipulacji ludźmi się nie da..
Tak samo Sopot Festiwal (po remoncie)..wszystko na jedno kopyto..czy się nazywa Kowalska, czy Xsińska..nie ma żadnej różnicy w wykonaniu..więcej bajerów, niż talentów..

Trzeba pić 2 razy dziennie sok z jabłek, to może pobije się jakiś nowy rekord ;)
Za to w stawie, na pocieszenie, doszła nowa roślinka :)
Lilia wodna
Może ktoś ma na zbyciu Tatarak ??

środa, 8 sierpnia 2012

Plandeka zielona

Nie kupujcie zielonych plandek!!
W ogóle nieodporne na światło słoneczne, promienie ultrafioletowe!..pieniądze wyrzucone w błoto..
Po dwóch tygodniach stają się kruche jak stara gazeta, pękają same, i pod byle jakim naciskiem..
Zaczyna się od małego pęknięcia, które stale się powiększa wzdłuż i w poprzek..masakra..rwie się wszystko samo na strzępy jak papier..
Już lepsza jest niebieska, chociaż też wytrzymuje praktycznie tylko jeden sezon, najlepsza jest brązowo srebrna, trochę droższa, 3 razy grubsza od tamtych, a zarazem srebrna powłoka z jednej strony odbija dodatkowo promienie słoneczne..

środa, 1 sierpnia 2012

Staw..

Wykorzystując 30 stopniowe upały, wziąłem się za powiększanie stawu
 Saba pilnowała czy wszystko idzie według planu :)

był wielkości 2 x 4 metry, teraz jest 3 x 6 m, nawet schodki są :)..a trzeba wybierać łopatą metr gliny na głębokość od zachodu, i przenosić wiaderkiem usypując wał od wschodu, bo teren jet pochyły..
i po 4 dniach roboty wyglądał tak :)
Zeszłoroczne roślinki się rozrosły, pałka nawet kwitnie, ma kolby..woda tak się zamuliła, że 4 rybki (uklejki) które przetrwały z narybku zaczęły się dusić i musiałem przenieść do dużego pojemnika..teraz trzeba z miesiąc czekać żeby woda się ustała..jak dobrze pójdzie, bo Saba odkryła, że nie jest głęboko na razie, i jak idę w stronę stawu to wskakuje do wody, chłodzi się, i łapie ślimaki wodne, wynosi na brzeg :)
Rudka znosi różne zwierzaczki upolowane, ostatnio była popielica, ale jeszcze żywa, tylko ciężko przestraszona..
 włożyłem ją do pojemnika dla kotów, 
 po pół godzinie doszła do siebie, i wypuściłem do ogrodu :)
 A tu ładnie widać jak się popielice zachowują :D
 Jukka się też rozrosła, i ma już 4 pędy kwiatowe, a zaczynała od jednego..
Po wykopaniu z następnego kawałka 2 metrowych rudbekii widać wreszcie młodego tulipanowca..
Rudbekia rośnie wszędzie na potęgę, a posadzona w zeszłym roku sadzonka Jeżówki purpurowej zanikła..zaś posiana  z torebki w ogóle nie wykiełkowała :/
Mrozoodporna Forsycja przemarzła zimą i uschła, nawet od korzenia nie odbiła, a wrażliwa na mróz Paulownia rośnie..dziwne..

Saba podjadała porzeczki, maliny, nawet agrest ..podpatrzyła jak ja zrywam z krzaków, i sama próbowała zębami :)..albo czekała aż ja jej zerwę parę..
Z warzywniaka były pierwsze zbiory groszku, ogórków, cukinii, i pomidorków koktajlowych.. 
A to ulubione miejsce Saby :D

Oryginalne wykonania zawsze najlepsze..


poniedziałek, 2 lipca 2012

Fart..

Po deszczach wziąłem się za łatanie dachu na wiacie. Jako, że przeciekało w kilku miejscach, bardziej kalkulowało się zabezpieczyć od razu większy kawałek, niż łatać pojedyncze dziurki w folii.
Najpierw  posmarowałem przecieki silikonem, na to smoła i pocięte kawałki folii.
W radiu zapowiadali akurat burze na następny dzień, albo już w nocy. Wieczorem jednak nie było ani jednej chmurki, to postanowiłem nie nakrywać, żeby smoła szybciej podeschła. Z myślą, że następnego dnia nakryje z rana. Obudziłem się koło 8, niebo było całe zasnute chmurami, ale sucho. Poszedłem nakryć rozbabrany daszek przygotowaną folią. W czasie układania zaczęło kropić. A po zakończeniu lunęło jak z cebra, zdążyłem jeszcze tylko zwinąć rozwieszone pranie :).
  Lało z pół godziny, potem tylko mżyło. I zrobił się basen :)
To był fart :D
5 minut później bym wstał i już nie byłoby po co nakrywać, najwyżej zmoknąć do suchej nitki :).

Trwa dalsza stopniowa walka z Rudbekią..
 Góra wykopanych z korzeniami, jedyny sposób żeby nie odrastały od nowa..
Kwitnie lilia i 'cytrynki' :)
Sabcia ma zwyczaj siadania w napotkanych kałużach, i chłodzenia się..gorzej jak to błoto jest :)