Po deszczach wziąłem się za łatanie dachu na wiacie. Jako, że przeciekało w kilku miejscach, bardziej kalkulowało się zabezpieczyć od razu większy kawałek, niż łatać pojedyncze dziurki w folii.
Najpierw posmarowałem przecieki silikonem, na to smoła i pocięte kawałki folii.
W radiu zapowiadali akurat burze na następny dzień, albo już w nocy. Wieczorem jednak nie było ani jednej chmurki, to postanowiłem nie nakrywać, żeby smoła szybciej podeschła. Z myślą, że następnego dnia nakryje z rana. Obudziłem się koło 8, niebo było całe zasnute chmurami, ale sucho. Poszedłem nakryć rozbabrany daszek przygotowaną folią. W czasie układania zaczęło kropić. A po zakończeniu lunęło jak z cebra, zdążyłem jeszcze tylko zwinąć rozwieszone pranie :).
Lało z pół godziny, potem tylko mżyło. I zrobił się basen :)
To był fart :D
5 minut później bym wstał i już nie byłoby po co nakrywać, najwyżej zmoknąć do suchej nitki :).
Trwa dalsza stopniowa walka z Rudbekią..
Góra wykopanych z korzeniami, jedyny sposób żeby nie odrastały od nowa..
Kwitnie lilia i 'cytrynki' :)
Sabcia ma zwyczaj siadania w napotkanych kałużach, i chłodzenia się..gorzej jak to błoto jest :)
"Wysoka skarpa, w kształcie litery J, stoję na krótszym końcu, w dole lata Saba, kieruje się w stronę drugiego końca. Nagle 20m pode mną zauważam pumę, obserwuje jej ruchy, po chwili zdaję sobie sprawę, że porusza się w tym samym kierunku co Saba, której nie widzę w tym momencie. Puma już wdrapała się na górę skarpy, i idzie w lewą stronę, znienacka pojawia się Saba, niedaleko za nią, ale skręca w prawo. Wołam ją, leci do mnie, puma się odwróciła, zatrzymała, spojrzała na Sabę"- i się obudziłem :D
Był reportaż z Iranu, ale nie o tym co nas karmią media na co dzień, tylko o Parkach Narodowych. Całkiem inny świat, urozmaicony, bogaty w unikalne zwierzęta. Np. jedyna ostoja geparda azjatyckiego
i jakie ładne wodospady
Absefid - był ktoś? :)
'Duma Narodowa' niczym UFO,
a murawę po 3 miesiącach trzeba wymieniać, tak dach zaprojektowany, że trawa ledwo rośnie.
I z widokiem na Trasę W-Z
Przejechałem się odnowionymi schodami ruchomymi (pierwsze po wojnie). Pamiętam jak raz w dzieciństwie na dole zjazdu zaczepił mi się but o wystające w rowkach 'zęby', i wbił się w nie..dobrze, że nie stopa :)
Już obok lepszy widok był ;)
Kiedyś malowali rybki akwariowe farbkami fluorescencyjnymi. Nie pamiętam jak się nazywały, ale były płaskie, i całkiem przeźroczyste, i żeby uatrakcyjnić ich wygląd mazali je we wszystkie kolory tęczy.
Potem zakazano tego ze względu na kontakt skóry ze szkodliwymi substancjami.
Teraz robią to z kaktusami..
rzucają się w oczy z daleka
a już takie ubranka bardzo pomagają kaktusom w rośnięciu
czego to się nie zrobi dla kasy
Co myślicie oSungazingu, patrzył ktoś w słońce ? :)
Niedługo może nie być ani jednej ryby w oceanach. Wielkie traulery wyławiają 5 krotnie więcej niż populacje mogą się odnowić. A ciągnąć olbrzymie sieci po dnie, niszczą go.
Dla małych rybaków niewiele zostaje.
W Stanach gaz jest 7 krotnie tańszy. Niektóre firmy zmniejszają produkcję, i przymierzają się do skraplania, i eksportu do Europy. I tak po transporcie będzie jeszcze 2 krotnie tańszy niż u nas, niestety Polska nie skorzysta z tego, ma wspaniałą umowę z Gazpromem, i dyktowane ceny.
Odnowiony, z bali drewnianych, piorunochrony, centralne ogrzewanie, dach kryty gontem, pod spodem jeszcze dodatkowa warstwa papy
uszczelniony, ocieplony
kilka pokoi, ganki
urządzony, wyposażony
naokoło wzgórza, w pobliżu potok, droga
a dla mnie prowizja za pośrednictwo ;)
Niedawno dowiedziałem się, że wszystkie metody eksterminacji ludzi, gazowanie, palenie, trucie, itp., wcale nie wymyślili Niemcy, tylko Amerykanie! w założonym specjalnie Instytucie Eugeniki w roku 1913, czyli na długo przed II Wojną. Hitler przebywając w więzieniu, czytał te prace, i potem zastosował i unowocześniał.
Tak to nigdzie na tematy nazistów nie wspomina się o tym.
Saba2 w śniegu :)
Białorusi dają różne sankcje, 'machają szabelkami', ale Chinom nikt nic nie powie..duży może więcej..
nikomu w gminie nie zależy na odrestaurowaniu, zrobieniu atrakcji turystycznej, bo to poukraińska. Tak samo powinni zniszczyć Zamki w Malborku, Fromborku, bo to pokrzyżackie..
gnije bez dachu
Kawałek dalej byłe tereny PGRowskie, podobno 300ha, teraz jest 4 właściciel
odnowiona stajnia
wybiegi, pastwiska
przyszły basen, zadaszone miejsce na grilla, itp..
koniki
Co do piesków mają się dobrze. Z tym, że okazało się, że wcale nie miały roztoczy, tylko wdał się grzyb.
Spały jakiś czas na sianie, sikały, wilgoć się wdała i pod spodem podgniwało.
Byłem u dwóch weterynarzy, jeden w biedniejszym punkcie, ale solidniejszy, polecił zrobić zeskrobinę.
u weterynarza :)
Smarowałem Clotrimazolem i po jakimś czasie włoski zaczęły odrastać. Wystarczyłoby nawet samą wodą utlenioną nacierać.
Szkoda, że Sabie nie dałem rozcieńczonej wody utlenionej do picia, nie czekając na weterynarza. Niszczy wszystkie zarazki, bakterie, wirusy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że tak można.
Robiąc małe porządki, znalazłem na dodatek parę nie wykorzystanych tabletek antybiotyku doustnego, też mogłem jej podać :(
Drugi weterynarz niby znany na całą Polskę z przychodni 'Ada', gdzie robią azyl dla chorych dzikich zwierząt, ale "leczy" na oko, aby tylko coś znaleźć i wcisnąć co droższe specyfiki, które potem okazują się wcale niekonieczne.
lisek w przychodni 'Ada'
i bociany
3 psiaki mają już nowe domy, jedna sunia została ze mną :]
czyż nie jestem piękna? :)
a gdzie mi się tu jakaś kura pcha do łóżka ;)
zmokłe 'kury'? :)
Ale był traf!
Jadąc do miasta, głównie specjalnie do warsztatu, bo po naprawie silnika i wymianie chłodnicy miałem na razie wlaną zwykłą wodę tylko. Po pierwszych przymrozkach trzeba było wymienić na niezamarzający płyn do chłodnicy. W czasie jazdy (30km) wszystko było w porządku. Po godzinnym postoju przy bazarku, ruszam, a hamulec miękki, zaglądam pod spód auta w połowie podwozia kapie płyn hamulcowy. Już myślałem, że może ktoś specjalnie przeciął :)..Ale akurat do warsztatu było stamtąd już tylko kilometr. Okazało się że przerdzewiał 3 metrowy przewód. Też poszedł do wymiany.
Dzień przed wyjazdem na święta, zawoziłem kury do sąsiada, nagle cięgno ssania nie działa (ręczne jest!). Już się przestraszyłem, że znów do warsztatu trzeba się szykować, ale okazało się na miejscu, że tylko wysunęła się linka z zaczepu, ze śrubki z dziurką :). Przy wymianie silnika za słabo dokręcili.
W dniu wyjazdu natomiast w pierwszej chwili nie działała dmuchawa ciepłego powietrza i lewy kierunkowskaz, zaszroniło i przymarzły styki pewnie. Po chwili rozgrzania silnika zaczęły jednak działać :)
A przy pakowaniu przeleciał piękny mały klucz łabędzi na tle księżyca :)
pierwszy 'grysik' na szybie i 2 Saby :)
Z życia..
W ciągu ostatnich 20 lat populacja reniferów w Kanadzie zmniejszyła się o ponad 90 procent !!.. Budowane drogi, kopalnie podzieliły ich tereny, zanikają mchy i porosty.
Kiedyś ludzie wyniszczyli stada bizonów, teraz przyszła kolej i na renifery, jak i wszystkie inne zagrożone gatunki.
Za 20 lat będzie 9 miliardów ludzi i 35 miliardów hodowanej rogacizny, na mięso, mleko. Już teraz wytwarzającej 20% szkodliwych gazów cieplarnianych i zatruwającej środowisko.
Czym to się zakończy?..można przewidzieć..
"Stare indiańskie nauki mówią, że złą jest rzeczą wydzierać ze swego miejsca na Ziemi coś, co mogłoby tam rosnąć. Roślina może być ścięta, ale nie wyrwana z korzeniami. Drzewa i trawy mają dusze. Kiedy jakiś dobry Indianin niszczy roślinę, czyni to ze smutkiem i z prośbą o wybaczenie, gdyż czyni to z konieczności."