wtorek, 30 czerwca 2015

Droga gminna odsłona 4. -'Życie Podkarpackie'

Po artykule w 'Życiu Podkarpackim' nr 23 z dnia 10.06.2015
odcięty-od-świata
- reakcją była wizyta po 2 dniach od ukazania się, ('oprócz psa z kulawą nogą') delegacji z Urzędu Gminy.
Czyli powtórzyła się sytuacja z przed paru lat.
Znów pooglądali i poobiecywali.
Najpierw Zastępca spytał się co do tej pory U
rząd Gminy mi odpowiadał na wnioski, czyli standardowy- brak pieniędzy. Dodałem też, że z mojego dotychczasowego załatwiania i pisania, wyszło tylko tyle, że wszyscy niżej mają drogi i dobre dojazdy oprócz mnie.
W skrócie z rozmowy wynikło, że gmina ma zamiar zmienić swoją politykę robót, i najpierw zdobyć własny sprzęt do tego. Czyli mieć swoją koparkę, spychacz, itp.. Bo tak to wynajmowanie wychodzi drogo i kosztuje ok. 120 zł za godzinę.
Na moje pytanie kiedy by to miało nastąpić, zastępca wójta stwierdził, że prawdopodobnie w Kwietniu.
Czyli rok czasu musiałbym czekać na samą koparkę do wykonania rowu!?
Poza tym, starali by się dowozić zbędny gruz na utwardzenie nawierzchni.
Do tej pory było tak, że syn poprzedniego wójta miał taką firmę roboczą ze sprzętem, i 'tajemnicą poliszynela' jest, że zlecenia z gminy szły do niego?
Ja stwierdziłem, że już teraz powinni wykonać rów z przepływem, żeby droga już się osuszała sama, a ziemia z rowu podwyższyłaby automatycznie nawierzchnię. Ziemię z poprzednich robót na wcześniejszym odcinku drogi wywozili gdzieś na dół.
Wyliczyli, że ten kawałek od kapliczki do brzegu lasu zajęłoby 1 dzień roboczy, czyli ok. 1000 zł.
Koniec rowu szedłby w dół boczną drogą wzdłuż z jednej strony lasu gminnego, z drugiej prywatnego. Do którego jest akurat wjazd kilka metrów od wzmiankowanej drogi gminnej. I, że wtedy trzeba by zrobić jakiś mostek. Ja stwierdziłem, że wystarczy położyć płytę betonową nad rowem, takie jakie ułożone są w potokach do przejazdu samochodem przez wodę. Na to Zastępca, zaskoczył mnie zupełnie odpowiedzią, że taka 1 płyta kosztuje aż 300 zł.
Jeśli Urzędu Gminy nie stać na płytę za 300 zł, to o czym tu rozmawiać i co mówić o reszcie?!
Moją puentą było stwierdzenie, że jakby wszyscy mieszkańcy wyjechali za granicę, to wtedy Urząd Gminy miałby najwygodniej i nie musiałby nikomu nic robić.
Na koniec ustalono, że będzie potrzebna decyzja wójta.
Czyli jak zwykle czekać.


A odpowiedź z Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego:
















W tym miesiącu  przywiozłem już sam tonę żwirku na zasypywanie dołów
ps. W Poniedziałek 29.06.15 pojawiła się koparka.
cdn.

4 komentarze:

Ataner pisze...

Wspolczuje ci naprawde szczerze, to sie w glowie nie miesci.Wiesz, pomyslalam, ze moze napisz do uwagi, czy interwencji, dziennikarze potrafia zdzialac cuda.
Gdyby zainteresowali sie twoim problem i naglosnili sprawe moze, w koncu gmina by cos zrobila z ta droga.
Trzymaj sie, pozdrawiam:)

Joanna Wojtek pisze...

Rozumiem, my 7 lat walczylismy o drogę. Rozwalilismy dwa samochody ( w tym jeepa ), zakopało sie paru kurierów, dygalismy pieszo w czasie roztopów najpierw 1km, potem pół ( bo kawałek drogi zrobili wcześniej ) i wreszcie jest - autostrada pod sam dom. Pomogła wizyta ekipy tv u nas, która kręciła program o naszym siedlisku, no i pomogły "zasługi dla wsi", jak to zgrabnie wójtowa ujęła, czyli fakt, że uszarpałam ze środków zewnętrznych dla wsi ponad 100 tys. zł.
Powodzenia!
Asia

Grey Wolf pisze...

Gmina jak coś robi, to 'swoim'..
Tu TV nie przyjedzie..jakbym miał 100 tys. to sam bym sobie drogę zrobił :)

Mortimer Kadaver pisze...

Wreszcie coś się ruszyło z drogą. Pamiętaj - presja ma sens :-)