niedziela, 23 października 2011

Saba The Husky cz.4..Pogrzeb

22.09.11
Tuż po północy, po prawie 3 godzinnym stanie padaczkowym, kiedy mogłem Cię tylko przytrzymywać bezradnie..po ostatnim ataku drgawek odeszłaś..zasnęłaś na zawsze..
 Przez parę dni nie mogłem się otrząsnąć..zacząłem przygotowywać wybrane miejsce dla Ciebie..
 przed
i po oczyszczeniu
koło złamanej w połowie od śniegu brzózki i młodej jodełki posadzonej parę lat temu przeze mnie

Wykopałem dół, glina, ale sucha, potem musiałem jeszcze powiększyć, bo zmierzyłem Cię (60x80cm), tak to nawet nie wiedziałem ile masz..zawsze wiedziałem tylko wagę, stale 20 kg..
 tuż obok wcześniej padniętych kotków, szczeniaczków, jaszczurek..
Maluszki nie zdawały sobie sprawy, że Cię już nie ma..
 baraszkowały..
 tak to byś z nimi leżała na trawce..a Ty spałaś..



25.09.11
Piękna słoneczna Niedziela, koło południa przeniosłem Cię pod ulubione drzewko, odpoczęłaś jeszcze chwilę

 A Rudka się wygrzewała na słoneczku

Dno wysypałem żwirkiem z brzegu rzeki, żeby błoto się nie robiło
 Ostatnie pożegnanie z maluszkami
 Na pamiątkę wyciąłem Ci z karku kilkanaście kosmyków włosów, potem będą do łapacza snów np., aby Twoja dusza chroniła..
trzeba było się spieszyć bo zaczęły się muchy zlatywać
 ułożyłem głową na wschód..włożyłem piłeczkę do zabawy, kostkę na drogę..pod brzuchem martwego szczeniaczka..

Obłożyłem gałązkami tui, tej pod którą najwięcej wylegiwałaś się, wiśni, którą tak kiedyś pogryzłaś, i cisu, trujące, to na robaki..

zakopując przyszło mi na myśl, że ja Ci nie dałem swojego kosmyka przecież..


 ostatnie spojrzenie
Ustawiłem odmalowany specjalnie płotek
 kamienie
kwiatki, gałązki jodłowe
zapaliłem lampkę
i odśpiewałem własną pieśń indiańską, wzorowaną na " Tor Cheney Nahana "
gdzie ostatni rytm bębna skończył się nagle, jak Twojego serduszka..

Żurawie już przestały przelatywać, a jedne z ostatnich miały klucz w kształcie siódemki
to chyba na szczęście
To już miesiąc jak Cię nie ma..
Śpij spokojnie..








niedziela, 16 października 2011

Saba The Husky cz.3

Jeszcze przed porodem (9.09.11), zainteresowaliśmy się co ta Rudka wyprawia..



a Ona po prostu 'olewała' całą tą ludzką 'gonitwę szczurów'..więcej i więcej..
Trzy dni (19.09.11) po porodzie (16.09.11)
jeszcze wszystko było w miarę ok..
Urodziło się 5 maluszków..rano zdziwiłem się, że jeden leży nieruchomo, martwy był.. pomyślałem, że pewnie przygniotłaś..zacząłem liczyć i wyszło, że jest 6..czyli po jakimś czasie, w nocy urodziłaś kolejnego, martwego.
Myślę teraz, że to po nim wyszły te komplikacje, nie zamknęła się szyjka. Miałaś wypływy, wytarłem, miałem nawet wydezynfekować wodą utleniona, ale bałem się, że będzie 'szczypać", a może jednak to zabiło by pierwsze zarazki..

W ganku z drugiej strony zrobiony szkielet ściany i wstawione drzwi
na zewnątrz coraz więcej podmurówka wykończona, położony gres kamienisty..
Najpierw miałem sam wykładać płaskimi kamieniami z rzeczki, jak komin, ale jak zobaczyłem te niedrogie płytki to mi się odechciało..
Jest nawet miejsce na pnącze, winobluszcz Star Showers..wreszcie po 2 latach przesadzony z doniczki
wybetonowana rynienka odpływowa deszczówki, później obok będzie chodniczek..
Ściana werandy stanowi już jedną całość z gankiem  

parapet zainstalowany też
Razem 9 metrów długości..
a tu rozbabrane w trakcie.. 

Wyrwałem ugorowi parę metrów pod doświadczalną uprawę Topinamburu
i pozostała po tym góra korzeni i zielska

 A u sąsiada takie kózki teraz
rasa karpacka

niedziela, 9 października 2011

Saba The Husky, cz.2 - Krępak, Kopystańka

11.09.2011
W kolejną ładną Niedzielę wybraliśmy się na Krępak
 a moja chatka na tych wzgórzach na horyzoncie
Przy okazji nazbierałem owoców dzikiej róży do suszenia. 
Przeszliśmy wreszcie całą ścieżkę przyrodniczą Rezerwatu, parę lat temu tylko połowę, bo zbierało się na deszcz

cisza i spokój
Po raz pierwszy zobaczyłem też nieczynny od lat wyciąg narciarski, zarastający tarniną..
Aneta miałaby co zbierać ;) 
ładne były widoki
ktoś się narobił z kamieniami
Samochód był jeszcze przed naprawą, woda po paru kilometrach się gotowała, dobrze mu robiły częste, długie postoje..
Szybko nam zeszło z Krępakiem, pojechaliśmy jeszcze kawałek dalej do Cisowej.
taka wiata by mi się przydała, a tam stoi nieużywana
Chciałem wejść na Kopystańkę, ale pomyliły mi się kierunki, i najpierw zdobyliśmy tę zarośniętą górę

zawróciliśmy i poszliśmy tą  przypadkiem odkrytą drogą
szłaś dzielnie Sabuńko
czuliśmy się jak na Połoninach

 rosły tam zimowity, i ani jednej rudbekii.

kiedyś wybiorę się tam po parę cebulek i posadzę koło Ciebie..
  W ogóle myślałem, że byliśmy już na szczycie Kopystańki, ale okazało się, że to tylko łąki pod nią, jeszcze dalej by trzeba iść, ale robiło się już późno..wróciliśmy..

To był nasz ostatni długi spacer..byłaś parę dni przed porodem..nic jeszcze nie wskazywało na tragedię..ja mogłem nie wiedzieć, że dostaniesz ataku padaczki na koniec, ale weterynarz powinien przewidzieć ?!, skoro pod kroplówką miałaś pierwszy.. 
Tak to całe lato mało się gdzieś ruszaliśmy, ciągle było coś do zrobienia. Teraz na Jesieni trochę nadrobiliśmy..
Już nie zdobędziemy Kopystańki razem :(..ani żadnego innego miejsca..

A w Olszanach, przy dopływie Sanu robili takie kaskady
palisady, głazy
zebrałem czosnek

Chciałbym kupić młodego konika huculskiego 
 tylko najpierw muszę znaleźć tanie miejsce do przezimowania go. 
U sąsiada nie zostawię, on całą zimę trzyma zwierzęta w ciemnej stajni, w ogóle nie wyprowadza, a latem na łańcuchu, to 'zabójcze' dla hucuła.
Dotychczasowa właścicielka zaproponowała 10zł za dobę, 300zł na miesiąc, dużo, to by mi podwoiło całą cenę zakupu. Niedaleko w pobliżu robią teraz dużą, piękną stadninę, byłem się dowiedzieć, stanęło na 150zł, tzn. ja w czasie rozmowy strzeliłem "to ile by było tak za miesiąc siana?, ze stówę, czy więcej?", a on na to "no, ze 150 bo jeszcze dochodzi czyszczenie kopyt" :)..ale czy się nie zmieni, to nie wiadomo..Z Korzeńca mieli dać znać, ale milczą, w Leszczawie mają stadninę małopolskich, ale to rodzina po Sapiechach, to z plebsem się nie zadają, no chyba, że z bogatym..