wtorek, 9 sierpnia 2011

Walka..

W ramach walki z deszczem, kiedy nic nie można było rozłożyć żeby nie zmokło, 'wydłubało' się w balach otwory na korytarz po drugiej stronie drzwi
i wstawiło luksfery
przewody do przyszłej lampki i wyłącznika :)
może kiedyś ktoś pomaluje np. tak ;)
Przerobiłem drzwiczki skrzynki elektrycznej, żeby można łatwo sprawdzać czy dobrze działa licznik i zegar, bez otwierania. 
 Znaleziony jakiś kawałek plastiku z Ikea, nawet nie wiem od czego :). Niby jest wyżej okienko, ale jak to u nas zwykle, fikcyjne, bo przewody za krótkie żeby podnieść licznik. 
W przedsionku piwnicy podłączyłem wreszcie rurę od studni do hydroforu, i prąd też już jest..
W drugiej części wykułem jeszcze dodatkowy otwór, żeby zwiększyć przewiew powietrza, i mniej się skraplało w upały ( przy 30st na zewnątrz, w piwnicy jest 15 )
 od wewnątrz w kamieniach, i przez to nie udało się większego
 od zewnątrz w balu
W ganku wylewane betonowe cokoły pod podłogę, trzeba dobrze wypoziomować..
 i wypełnione szpary między balami i deskami, moim tanim patentem :)
 
potem trzeba jeszcze pomalować 

 W przerwach między deszczami udało się wykopać kawałek rowu pod rurę kanalizacyjną, najpierw jeden dzień trzeba było poświęcić na wykarczowanie metrowego pasa dżungli..
dobrze, że zajrzałem w prześwit pierwszej rury, położonej parę lat temu, bo w połowie długości leżała szmata zabezpieczająca wlot w łazience, może myszy wciągnęły. Tak to jeszcze łatwo było wyciągnąć kijem z wbitym gwoździem, potem byłby problem..
 cieńsza rura, odpływ z kuchni, łączy się z grubszą z łazienki
Wzdłuż cienkiej idzie też kabel prądowy do przyszłego garażu pod przyszłym tarasem :)..najpierw zacząłem zasypywać rurę, i sobie przypomniałem, że kabel leży zwinięty pod kamieniem, musiałem znów trochę odkopać ..
i widok z lotu ptaka ;) 
 pociągnięty też pierwszy odcinek rurki do wody do przyszłego kranu na zewnątrz
A na dole we wsi, gmina kładzie właśnie kanalizację ogólną.
Ule spod lasu już zabrali, pszczoły nie miały co jeść, tu nikt w okolicy nie uprawia nic kwitnącego, miododajnego, a spadzi nie ma.
I z ostatnich atrakcji, musiałem zerwać kolejny kawałek podłogi w kuchni, na szerokość jednej płytki. Deski z brzegu zaczęły się uginać, przegniły. Musiała zostać jakaś nitka grzyba pod legarem podłogi i przez rok się rozszedł dalej..
 a to jeszcze widok na pewnym balkonie :)
 na koniec zagadka, co to za miasto ;)

Po za tym w gospodarkach świata coraz lepiej, przyjdzie czas, że wszystko pęknie jak bańka mydlana..

7 komentarzy:

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Luksfery mają doświetlić korytarz, czy tak? te witrażyki na nich są do zrobienia, specjalnymi farbkami, malowałam takimi na kamieniu i na butelkach; taka piwniczka to majątek, mieszkają w niej ślimaki, ropuchy, itp? Też złapaliśmy odpływy z umywalki, zlewu i przyszłego prysznica w jedno i do dołu chłonnego wypełnionego kamieniami i zabezpieczonego włókininą, fajne trąby anielskie na balkonie, a zagadka? mniemam, iż to Przemyśl, robiony z plaży nad Sanem, góra parkowa, eeee! chyba się mylę! pozdrawiam serdecznie i poczekam na rozwiązanie zagadki.

OLQA pisze...

kawał roboty! ale czy do piwnicy nie będą się przez ten otwór nachalnie pchać myszy?

Wonne Wzgórze pisze...

Piwnicę masz dokładnie taką jak u nas, niska pieczara z kamiennymi ścianami i łukowatymi sufitami - jest klimacik ;-) U nas kanalizację jest od tego roku, ale nie widać ani robotników, ani kanalizacji, tylko wszędzie jest wpisane, że jest ;-) Na szczęście mamy studnię, ale we wsi ludzie nawet tego luksusu nie mają i po wodę jeżdżą do wspólnej studni.
Powodzenia w dalszych kombinacjach remontowych!

Ataner pisze...

W czasie deszczu dzieci sie nudza a dorosli niestety musza pracwowac jak nie na zewnatrz to w srodku.
Pozdrawiam:)

Grey Wolf pisze...

Maria- yhm, bo ciemno jak w ... ;)..nikt wcześniej nie pomyślał, żeby zrobić szybkę w drzwiach, tylko sklecili jak do stodoły :)..farbki mam takie, bo malowałem kiedyś lampę co ma wisieć przed gankiem, ale jeszcze nie zawieszona..
W piwniczce teraz mało co mieszka, bo zabezpieczone kamienie zaprawą, przez glinę wszystko wchodziło, myszy, padalce, nawet salamandry :)..ślimaków tu w ogóle nie ma!, nawet w ogródku..u mnie najpierw będzie beczka plastikowa jako odstojnik, potem pojemnik z kamieniami i żwirem..no Przemyśl :D
Olqa- otwór będzie zabezpieczony kratką metalową z siatką, że i mucha nie wleci ;)
Wonne- to pierwsza część piwnicy taka łukowata niższa, i mała, druga część ma z 20m2 i 2m wysokości :)..no jak w jaskini ;)..u mnie też studnia z małym źródełkiem..a w piwnicy jest strumyk :D
Ataner- nie ma czasu na nudę :)

aneta pisze...

mam pretensje do bloggera, nie wyświetlił mi aktualizacji Twojego bloga. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się co też u Ciebie słychać i dzisiaj zaglądam ... a tu pewnie zaraz nowy post będzie. A dzieje się u Ciebie, że ho ho!
A w kuchni to woda gdzieś nie podcieka? U mnie tak było, przegniło trochę ale okazało się, że rozszczelniła się plastikowa rurka sklejana (takie widziałam kiedyś u Ciebie) i po modernizacji tego kawałka i wysuszeniu wszystko wróciło do normy.

A piwnicy to strasznie zazdroszczę, cierpię na brak piwnicy ogromnie. Mam w planach wykopanie gdzieś ziemianki, ale przymierzam się i przymierzam i chyba nic z tego nie wyjdzie.

Niedawno też byłam w Przemyślu. Pozdrawiam ciepło

Grey Wolf pisze...

Aneta- w rurkach wody nie ma, jeszcze nie podłączone :)..tu wszystko stoi na glinie, a izolacji poziomej i pionowej nie dawali, głównie zaczęła się wilgoć od komina, czyli deszczówka lała się do środka..piwnica jak pokój, 20m 2 :)